Jak w dawnych czasach noszono biżuterię.
Jak w dawnych czasach noszono biżuterię.
Fragment z książki "Sztuka życia" wydanej we Lwowie w 1926.
"
Na pierwszem miejscu uwaga najważniejsza: kobieta prawdziwie dystyngowana nosi mało klejnotów. Wieczorem naszyjnik z pereł, kolczyki - i jest dostatecznie ustrojona.
Niektóre panie, szczególnie ze sfer świeżo wzbogaconych, upierają się by nosić cały ekran; uginają, zda się, pod ciężarem złota i kamieni, są jakby wystawą co je szpeci bardzo.
Prawda polega na noszeniu kolejno klejnotów swoich i sharmonizowaniu ich z toaletą, z tonem kapelusza, barwą sukni. Jest to cała sztuka!
Noszenie biżuterji w dzień dowodzi bardzo złego gustu. Wyjątki stanowią tylko małe broszki, szpilki i łańcuszki konieczne.
Wybiera się je zwykle ozdobione kamykami matowemi, bez ognia. Pierścionki i bransoletki wolno nosić tylko bardzo skromne.
W podróży nigdy nie nosi się klejnotów. Czasem są kobiety, które nigdy nie rozstają się z naszyjnikiem z pereł: ani w dzień ani w nocy.
Młode panienki nie mają prawie nigdy klejnotów, chyba jakąś skromną broszkę czy agrafkę, bransoletkę z zegarkiem, jeden lub dwa pierścionki. Czasem uprzywilejowane dziewczątka mają sznur pereł, perełek raczej tak drobnych, że ich wygląd skromny każe zapomnieć o ich wartości.
Wogóle panienka nie nosi nic masywnego ani drogiego, co by krzyczało o swojej cenie.
Za czasów Dyrektorjatu manję noszenia pierścionków posunięto do tego stopnia, że kobiety eleganckie miały po trzydzieści na rękach. Dziś byłoby to wprost nieprzyzwoite. Co prawda w epoce tej i mężczyźni nie uniknęli tego szaleństwa, okrywając sobie ręce biżuterią na wielkim palcu nosili pierścień z herbowym sygnetem.
Natomiast dawniej mężczyźni nigdy nie nosili obrączki; ten znak poddaństwa i posłuszeństwa rezerwowano kobietom.
Nowe zwyczaje, tendencje feministyczne i prąd zrównania płci nakazały i mężczyznom podzielić się tą oznaką "niewolnictwa".
"
Ciekawe, choć upłynęło tyle czasu, zasady się wiele nie zmieniły.
Co oczywiście nie znaczy, że "Młode panienki nie mają prawie nigdy klejnotów"
Teraz właśnie "Młode panienki " mogą mieć olbrzymie ilości biżuterii i tanich błyskotek 
Nie zgodzę się, biżuteria dalej jest oznaką zamożności i przepychu chociaż w teraźniejszych czas jest po prostu o wiele łatwiej osiągalna. Kiedyś była ona inaczej traktowana, teraz uznaje się ją za dodatek do stroju, tylko co po niektórzy nie umieją jej nosić, nakładają na sibie parę kilo w myśl pokazania swojego bogactwa a tak na prawdę pokazują tylko jacy sa płytcy i to jest smutne
Wydaje mi się,że we wszystkim trzeba znać granicę i tak jest w przypadku noszenia biżuterii. Często źle i nieodpowiednio dobrana biżuteria może bardziej zaszkodzić niż upiększać. Miejmy to na uwadze.
Zgadzam się z powyższą opinią. Trzeba znać granicę,a biżuteria nie jest już wyrazem zamożności. Oczywiście zależy o jaką biżuterię chodzi,bo jak dobrze wiemy jest ta tańsza i droższa.
Jak zapisał w swych wspomnieniach Józef Rulikowski: odżył dawny staropolski patriotyzm, przybrano dawne stroje, młodzież polska zrzuciła fraki, przybrała żupany, kontusze i czamary, wynalazły się starożytne korale, lite pasy i czapki kwadratowe z zielonego aksamitu (…) kolor czapek oznaczał nadzieje pomyślności. Także kobiety okazywały poparcie dla sejmowych reform, przypinając kokardy i szarfy z drukowanymi hasłami na cześć konstytucji, króla i narodu.