Słowiańska bizuteria
Słowiańska bizuteria
Bart, nie wytrzymales ?
Strone zwiedzilem. Nastepny pozytywnie zakrecony. Tak trzymac i nie popuszczac. W czasach kiedy " Wojewodzki " jest " idolem " (czytaj to jak chcesz) dobrze jest widziec normalnych ludzi.
?
ludzie siedzący tutaj maja niezłe techniki i pomysły, na pewno skorzystam , a to co pisze odnośnie wczesnej biżuterii to w duchu zasady; cudze chwalicie swojego nie znacie.
pas jest odlewany, -tak na marginesie, to oryginały modeli były robione we wczesnym średniowieczu- i nie tylko - z wosku pszczelego , stąd nazwa techniki na wosk tracony. Dodajmy do tego to co napisałem o materiale na formy i zaczyna to wyglądać nieco inaczej niż zwykle odlewanie i kucie.
brak wyciągu w pracowni.
kawa. I do roboty, śniadanie zaczeka do obiadu czyli do północy
no bo się akurat fajnie pracuje. Dzięki za słowa uznania, moja wiedza to nic w porównaniu z wiedzą speców, archeologów, profesorów, prawdziwych znawców tematu.
Tom, nie wytrzymałem? .... chodzi Ci o to że nie wytrzymałem i pochwaliłem się swoimi plecionkami? Czy to że nie wytrzymałem i jako zdeklarowany wcześniak -siedzący w klimatach wczesnośredniowiecznych- musiałem zareagować
?
Jasne że w czasach gdzie "wojewódzki " to idol, a przekładając to na srebro... tysiąc razy bardzie popularne jest i uznawane za ładne jakieś nawlekanie gotowych koralików zamówionych na allegro, nanizanych na sznurekZbyleczego, dodanie chwytliwej nazwy i historyjki i już się jest wielkim projektantem i twórcą biżu.... w takich warunkach klasyczne złotnictwo stoi sobie gdzieś z boku, smutne to . Sam sie uczę, i mam nadzieje nigdy nie przestane, im więcej sie dowiaduje tym więcej wiem albo zaczynam podejrzewać ile jeszcze wiedzy leży tam gdzie nie zaglądałem.
Namawiam wszystkich do szukania/ czytania klasyki, klasycznych form i metod pracy, nie po to żeby je tylko powielać i robić kopie kopii itp, ale to podstawy rzemiosła, sam sie ich uczę jeszcze. Jest przynajmniej kilka pomysłów jakie siedzą mi w głowie, może sie uda je zrealizować po przesiadce na większą pracownie itp. druga sprawa, po co wyważać otwarte drzwi? Ile ja sie namęczyłem z niektórymi problemem, a po przeczytaniu kilku rozdziałów, po przemyśleniu sprawy rozwiązanie okazywało sie oczywiste.
Zupełnie z innej beczki : Jakiś czas temu dowiedziałem sie o czymś bardzo ciekawym- spotkałem sie z tym w Dani, a jest popularnie i funkcjonuje w Niemczech/Dani: wędrówka czeladnicza -nazwy niemieckiej nie pamiętam . Polega to na tym że człowiek po skończonym w tych krajach technikum czy zawodówce, może ( jeszcze jakiś czas temu musiał ) iśc na wędrówkę czeladniczą, dosyc specificznie ubrany, dzwony ze sztruksu, kamizelka i cylinder,przynajmniej ja tak tych ludzi widzialem, werdówka minimum 3 lata jeśli sie nie mylę, w czasie jej trwania nie może sie kontaktować z domem ,chyba że ktoś zachoruje poważnie i to samo odnośnie wizyt w domu, cyba kiedyś byl wymóg odbycia tej wedrówki jesli chcialo sie mieć status mistrza -oczywiscie dodatkowo zdanie egzaminów, taki wędrowniczek ma możliwość bycia przyjętym w warsztatach rzemieślniczych - jeśli złotnik to nie tylko w złotniczych, odnosi sie to z tego co pamiętam do kilku/kilkunastu dziedzin , ma prawo pracować, uczyć sie 6 miesięcy w 1 zakładzie a kolejne miejsce pracy nie może leżeć bliżej niż 50km od poprzedniego . Najlepsze jest to ze stwarza taka wedrówka mozliwosc nauki i dla wedrującego i dla tego kto go przyjmuje, Pewnie pomyliłem jakieś kwestie itp, ale idea jest super i co ważne to funkcjonuje od czasów średniowiecza.
Stanowczo wole być jakąś tam cząstką takiego rzemiosła, z tradycjami , niejako…wiedzieć ze byli przed nami i będą po nas ludzie wiedzący co to fajnagiel i potrafiący trzymać motek złotniczy ( sam pracuje na co dzień kopią młotka ze znaleziska w Polsce , robota porządnego kowala, młotek sam chodzi w ręce, itp.). Wolę takie rzemieślnictwo niż "ścigać sie" z ludźmi nie wiedzącymi jak palnik trzymać w ręce ,a cały kunszt opierających na zamówieniu z allegro koralików i połączeniu Ich.
Nie pije do nikogo z forum
ludzie siedzący tutaj maja niezłe techniki i pomysły, na pewno skorzystam , a to co pisze odnośnie wczesnej biżuterii to w duchu zasady; cudze chwalicie swojego nie znacie.
Emmix- dzięki za pochwały
pas jest odlewany, -tak na marginesie, to oryginały modeli były robione we wczesnym średniowieczu- i nie tylko - z wosku pszczelego , stąd nazwa techniki na wosk tracony. Dodajmy do tego to co napisałem o materiale na formy i zaczyna to wyglądać nieco inaczej niż zwykle odlewanie i kucie.
Pas składa się z klamry, końcówki, i 4 nabijek, oryginały miały nieraz po 30 i więcej.
Widziałem tak zawiłe odlewy a z badań wiadomo że były to jednolite odlewy , że teraz z naszą technologa nieraz jest problem to odlać, przykładem zawiłych ażurowych, zdobionych odlewów są zapinki złówiowate- ozdoba kobieca. Nie mam teraz dobrych zdjęć oryginałów ,są na kompie w pracowni. W sieci można znaleźć tylko namiastkę tych zapinek. Albo łączone techniki, odlew zapinki ażurowej- zdobionej + plecionka drobniutka- nie prosta skrętka 2 drucików tylko zawiła często składająca się jeszcze z kilku plecionek, plecionka głowna dodana jako filigran + granulacja na wypukłych polach + miejscowe złocenie.
Bransoleta jaką pokazałeś to jeden z przykładów rozpracowywania splotu kilka miesięcy,…jasne ze w międzyczasie robiłem inne sploty a poza tym to było dobre kilka lat temu na początku moich zmagań z plecionkami więc i "czytanie " wzorów ze zdjęć szlo mi wolniej.
A wyobraźcie sobie że są bransolety jeszcze bardzie wykręcone, czyli środek bransolety z drutu 5mm a końce z drutu około 2mm, oczywiście po drodze równomiernie się ścieniają….znam technikę tego splotu i trzeba się nieźle nakombinować żeby przy nierównomiernym wyżarzeniu drutu nie skopać całego splotu, jak mam jakiekolwiek wątpliwości czy dobrze wyżarzyłem albo czy gdzieś miejscami się nie utwardził - a wystarczy drut zagiąc i odgiąc do pozycji wyjściowej- nie ma śladu po zagieciu a splot nie wyjdzie idealny. W takiej sytuacji nawet nie próbuje kombinować tylko żarzę. Jeśli wiec są takie problemy ze splotem na równym drucie to co dopiero przy drucie o różnej grubości a wiec i twardości / sztywności?
Odnośnie pozytywnego zakręcenia….jeden będzie pochwalał, inny stwierdzi ze zakręcony jest świrem bo mieszka w pracowni, załatwił firanki kwasem bo chlupnął przy wrzucaniu srebra do słoika, załatwiony został parapet po polerowaniu pasta- pylista -unosiła się w powietrzu i osiadała na wszystkim a przy próbie umycia parapetu została wtarta permanentnie w parapet tak że przy wyprowadzce z lokum musiał być wymieniony
W wiatraczkach komputera i zasilacza znalazłem po jakichś kilku latach przerobione przy polerowaniu tarcze bawełniane…tyle że przerobiona na pył i drobniutki niteczki
brak wyciągu w pracowni.
Z drugiej strony to fajne, budzisz się , przeciągasz….i trafiasz ręką na stół złotniczy
kawa. I do roboty, śniadanie zaczeka do obiadu czyli do północy
no bo się akurat fajnie pracuje.
Mamy mnóstwo porządnych rzemieślników , ja akurat spotykam się z nimi na imprezach wczesnych. To co mam na stronie to powiedzmy polowa tego co zrobiłem, nieraz bransolety /grzywny schodzą tak szybko ze nie zdążę zrobić porządnego zdjęcia a kolejne pomysły ,kopie do zrobienia już czekają w kolejce. Srebro wczesne to jedna sprawa, druga to oprawy kamieni, obecnie kryształ górski. A jest jeszcze mnóstwo pomysłów.
Wracając do tematu, zachęcam do poznawania naszej rodzimej biżuterii słowiańskiej, często motywy np. celtyckie jakimi się zachwycamy były znalezione w biżuterii na naszym terenie, np. 50km od naszego miejsca zamieszkania.. Łańcuch z główkami węża jaki widziałem gdzieś na forum, chyba w temacie o biżuterii celtyckiej to taki sam splot jak łańcuch z Borucina w Polsce, znaleziono tam piękny i ciekawy skarb. Katorgi, łańcuch z ciekawymi główkami i inne drobiazgi. Pdz,bartek
Wyjątki z mnicha teofila- do znalezienia na chomiku.
Niello... nie pytać prosze czy nielo to oksyda
Weź czystego srebra, i podziel na dwie części równej wagi, dodawszy mu trzecią część czystej miedzi. Któreto trzy części gdy włożysz do tygielka, odważ tyle ołowiu, ile wynosiła połowa owej miedzi, którąś do srebra domieszał, a wziąwszy siarki krokoszowej (żółtej) pokrusz ją drobno, włóż ołów z częścią rzeczonej siarki do naczyńka miedzianego, resztę zaś siarki włóż do osobnego tygielka. Gdy roztopisz srebro z miedzią, zamieszaj równo węglem, i zaraz wlej do nich ołów z siarką z naczyńka miedzianego; znowu mieszaj mocno węglem i spiesznie wlej do drugiego tygielka na siarkę, którąś w niem umieścił, a zaraz położywszy naczyńko z któregoś wylał, weź to do którego wlałeś i postaw na ogniu aby się roztopiło i znowu poruszając, wlej do żelaznego odlewnika. Wprzód nim to ostygnie, rozklepuj miernie; rozgrzej trochę i znowu klep, tak powtarzając dopóki zupełnie nie ścieńczeje. Nijella bowiem ma tę własność, że gdy ją na zimno kujesz, zaraz się kruszy i rozpryskuje; nie należy też tak bardzo jej rozgrzewać iżby zaczerwieniała, gdyż zaraz się roztopi i w popiół spłynie. Rozcieńczoną zaś nijellę włóż do głębokiego i grubego naczyńka, a zalawszy wodą kruszyć ją będziesz okrągłym młotkiem, dopóki się jak najmielej nie utrze; poczem wyjąwszy ją stamtąd obsusz, a co będzie miałkiego włóż do gęsiego pióra i zatkaj, co zaś grubszego zostanie, włóż napowrót do wspomnionego naczyńka i rozetrzej, a następnie wysusz i włóż do drugiego pióra.
O lutowaniu srebra.
Odważ dwie części czystego srebra, a trzecią miedzi czerwonej, stop razem, napiluj w czyste naczynie i wsyp do pióra. Weź potem winnego kamienia, jaki się tworzy wewnątrz naczyń, w których najlepsze wino długo się trzymało. Kawałeczki tego zwiąż w płótno, i włóż w ogień, aby się wypalały tak długo, dopóki się z nich dym wydobywać nie przestanie. Zdjąwszy potem z ognia i ostudziwszy wydmuchaj popiół płótna, a wypalony kamień winny trzej w miedzianem naczyniu obłym młotkiem, domieszawszy wody i soli, aby nabrało gęstości drożdży. Tem za pomocą cienkiego drewienka powlecz tybelki wewnątrz i zewnątrz i obsypiesz opiłkami srebra, trącając pióro krótkiem żelazkiem, i zostaw do wyschnięcia; znowu powlecz rzeczoną mieszaniną grubiej niż wprzód i włóż do ognia, a obłożywszy węglami starannie, lekko dmuchaj długiem zadęciem, aż lut rozpłynie się dostatecznie, a wyjąwszy kubek z ognia i trochę ochłodziwszy, opłuczesz go, a tak utwierdzono będą tybelki; gdyby zaś było przediwnie, postąp z niemi znowu, jako wprzód Gdy już utwierdzone zostaną, opiłuj je wewnątrz i oskrob równo, aby nikt nie mógł spostrzedz, gdzie są utkwione, a dopasowawszy zewnątrz ucha, przytwierdź je starannie. Zrób potem przez ucha naprzeciw tybelków małe dziurki, i również w tem miejscu za tybelkami, aby je w tychże umocować po ukończeniu całej roboty, tak, iżby nikt nie dostrzegł, w jaki sposób one są przytwierdzone. Następnie wyryj i wyżłób ucha pilnikami i żelazkami, a gdybyś chciał w nich co ponijellować, tak sobie postąpisz.
no i oczywiscie o złocie hiszpańskim, wylewki betonowe mamy,ściany są, człowieka rudego znajdzie sie też gdzieś...można robić złoto:
Znajduje się też złoto, hiszpańskiem zwane, które się otrzymuje z czerwonej miedzi, proszku bazyliszkowego i krwi ludzkiej oraz octu. Narody pogańskie, których biegłość w tej sztuce jest znaną, tworzą sobie bazyliszków w taki sposób. Mają pod ziemią dom, u góry i w spodzie i z każdej strony kamienny, z dwoma okienkami tak szczupłemi, że przez nie zaledwie co widzieć można; tam umieszczają dwa stare koguty, dwunasto lub piętnastoletnie i dodają im obfitej żywności. Te gdy się utuczą, skutkiem gorąca tłuszczu parzą się i znoszą jaja. Po zniesieniu jaj wyjmują się koguty, a wsadzają ropuchy, któreby jaja wysiadywały, a którym daje się chleba na pożywienie. Z jaj tych wylęgają się samczyki do kurzych kurcząt podobne, którym po siedmiu dniach wyrastają wężowate ogony, i zarazby się w ziemię wkopały, gdyby podłoga domu nie była kamienną. Zaradzając temu ich dozorcy, mają okrągłe naczynia miedziane, bardzo obszerne, i ze wszystkich stron podziurawione, z ciasnemi ościeżami; do tych wkładają owe stworzenia, a ościeże przykrywają miedzianemi pokrywkami i w ziemię zakopują, a wchodzącą przez dziury rozdrobnioną ziemią żywią się przez sześć miesięcy. Po upływie tego czasu wydobywają się i na obfitym ogniu kładą, aż się w nich zwierzątka zupełnie spalą. Po ostudzeniu wyjmują się i trą starannie z dodaniem krwi ludzkiej w jednej trzeciej części z człowieka rudego, która wysuszoną i startą być powinna. Dwie te części składowe skrapiają się ostrym octem w czystem naczyniu; potem się biorą jak najcieńsze blaszki z najczystszej miedzi czerwonej, smarują z obu stron rzeczoną zaprawą i kładą się do ognia. Gdy się do białości rozgrzeją, wyjmują je, gaszą w tejże samej zaprawie i obmywają, i tak długo to powtarzają aż zaprawa zupełnie miedź przegryzie, a ta i wagi i barwy złota nie nabierze. To złoto zdatne jest do wszelkich wyrobów.
)
Czyzbys posadzal mnie o malostkowosc ? Chodzilo mi o to iz musiales cos naskrobac, sprostowac, uzupelnic. A zaprezentowac swoje kazdy powinien, chyba ze nie ma czego pokazac bo przykladowo tak jak "idol" pracuje ruszajac geba ( i tylko geba , bo rozumkiem to chyba juz wogule nie rusza
)
Te fragmenty z mnicha piekne sa, jakis czas temu wysylalem zapytania do antykwariatow, bez powodzenia, a kupilbym sobie owe dzielo.
Ps.
Sprawdziles ten przepis na zloto, bo ja akurat tez rudego bym znalazl 
A i wklej cos staroslowianskiego coby admin nas nie zbesztal za zasmiecanie watku.

tylko muszę uważać, żeby w pobliżu jakiś amator sprawdzenia przepisu się nie znalazł 
Bart, ogromne dzięki za Twoje posty! Na Twoją stronę trafiłam już wcześniej - szacunek za to co robisz 
Dzięki za wymianę rad na pw
A przepis na złoto przedni
tylko muszę uważać, żeby w pobliżu jakiś amator sprawdzenia przepisu się nie znalazł 

Bart trochę żalu bije z twoich wypowiedzi ze ludzie nie kupują ręcznej pracy tylko zadowalają się koralikami itp...ale to tak jakby jeden sportowiec miał pretensje do innego która dyscyplina jest lepsza i dlaczego tenisista czy piłkarz tak dużo zarabia a np.łucznictwo czy pchniecie kulą jest słabo opłacane...
Wymyślono komputery wiec dlaczego ich nie wykorzystać do pracy przy biżuterii? to samo z odlewami czy ,,drukowaniem'' ...nawet koralikami
skoro to ma swoich zwolenników, trzeba korzystać z wiedzy,umiejętności i iść z duchem czasu, jest w Tobie wielki potencjał i moim zdaniem dopiero połączenie tego wszystkiego dałoby efekt...czyli coś więcej niż satysfakcję...
KrZyS. Zupełnie mnie nie zrozumiałeś chyba. Posty dotyczyły wiedzy o technikach wczesnych ich różnorodności i ich skomplikowania. Jasne że każdy kupuje i robi co chce , jak znajdzie klienta to jego sprawa. Sam korzystam z technik nowoczesnych, odlewanie np w odlewarkach profesjonalnych.
Po to kupowałem bęben polerski zeby łatwiej pracowac, a i tak poleruje ręcznie
Miałem podrzucić kilka fotek, więc zamieszczam.
Przykłady znalezisk i kopii, oczywiscie to tylko szczye góry skarbów, depozytów, znalezisk itp.
Żeby nie było niedomówień, to nie tylko znalziska z terenu słowiańszczyzny-choć był bardzo duży, ale i znaleziska ze skandynawi. Oczywiscie ze wpływy sie przenikały i eha jednej biżuteri możemy odnaleść w innej , wykonywajem pzez sąsiednie ludy itp.
Dla mnie też biżuteria robiona ręcznie jest dużo bardziej magiczna, a taka powinna być. Oczywiście technologia idzie do przodu i nic złego nie ma w tej biżuterii robionej masowo, jednak gdy mam wisiorek który jest jedyny w swoim rodzaju jakoś przyjemniej się go nosi. Wszystko rzecz gustu.
Te starodawne wzory potrafią być bardzo skomplikowane, widać, że sztuka złotnicza była na bardzo wysokim poziomie. W sumie nic dziwnego. Metal był drogi. Byłem teraz w skansenie - starej hucie miedzi. Okazało się że potrafili wytopić przez rok np. 300 kg miedzi. A wiele osób przy tym pracowało.
Srebro i złoto dawało ze 100 kg urobku ok. 200 g srebra i 1 g złota
Więc z takim drogim materiałem robiono cuda.