Jak urządzić warsztat jubilerski ?
Jak urządzić warsztat jubilerski ?
Jeju, palisz faje ? Super hobby !
Odnosnie warsztatu - niewazne gdzie, wazne jak. A Twoje listki sa profesjonalne i to niech bedzie swiadectwo. Reszta to tylko udogodnienia w pracy i jej organizacji.
Moja pracownia to przede wszystkim zbiór mebli niepotrzebnych gdzieś indziej [uroki przeprowadzki i koszmar aranżacyjny pracowni]. Zwracam na to uwagę pewnie dlatego, że jestem kobietą i jednak wolę mieć ład kolorystyczny i stylistyczny [nie mylić z ładem jako takim panującym w pracowni - bo wytyczone w niej ścieżki przeczą stereotypowi jakoby kobiecie zależało na porządkowaniu].
Póki co nie sfotografuję, bo mam taki bałagan, że i tak nic spoza sterty papierów, puszek po napojach energetycznych, nie byłoby widać.
Nie mam stołu jubilerskiego ani stabilnego, mocnego blatu - nad czym ubolewam - ale wszystko w planach. Mam stół potrójnie rozkładany [tak, wyciąganie drobnicy ze szczelin to moje drugie zajęcie], trochę komód z szufladami, gablotę. kompa i... zlew. Dziura pod wyciąg zrobiona ale wyciągu brak. Podłoga cała w kartonach, jeszcze op przeprowadzce, znaczy kilka miesięcy. I tak co potrzebuję, to z kartonów wygrzebuję. Obiecuję, że gdy już się wygrzebię spod sterty wszystkiego, to machnę kilka zdjęć.
Ps: Bardzo zainspirował mnie przedstawiony na zdjęciu wyciąg [post Pracowni na Kaszubach, z 2009 roku]. Tak sobie już go od kilku dni obmyślam 

Fajna pracownia i parę takich rzeczy by się przydało. Prace bardzo delikatne i pełne uroku i klasycznego piękna. Lokalizacja też dobra - Kraków. Możliwe, że w lipcu będę miał tam pierwszy kurs.
Z jednym się nie zgodzę: złotnictwo jeszcze nie umarło. Żyje na tym forum. Jak czegoś jest mało to jest cenne i to jest szansa dla tych nielicznych złotników, szczególnie wyspecjalizowanych np. w repusowaniu. Tylko muszą być dość przedsiębiorczy. 

(06-13-2012, 06:32 AM)angus Fajna pracownia i parę takich rzeczy by się przydało. Prace bardzo delikatne i pełne uroku i klasycznego piękna. Lokalizacja też dobra - Kraków. Możliwe, że w lipcu będę miał tam pierwszy kurs.Angus, słusznie prawisz.
Z jednym się nie zgodzę: złotnictwo jeszcze nie umarło. Żyje na tym forum. Jak czegoś jest mało to jest cenne i to jest szansa dla tych nielicznych złotników, szczególnie wyspecjalizowanych np. w repusowaniu. Tylko muszą być dość przedsiębiorczy.
A co do pracowni, to myślałem, że tylko ja mam taki b...l na stołach. 
(06-13-2012, 06:32 AM)angus Fajna pracownia i parę takich rzeczy by się przydało. Prace bardzo delikatne i pełne uroku i klasycznego piękna. Lokalizacja też dobra - Kraków. Możliwe, że w lipcu będę miał tam pierwszy kurs.Angus, słusznie prawisz.
Z jednym się nie zgodzę: złotnictwo jeszcze nie umarło. Żyje na tym forum. Jak czegoś jest mało to jest cenne i to jest szansa dla tych nielicznych złotników, szczególnie wyspecjalizowanych np. w repusowaniu. Tylko muszą być dość przedsiębiorczy.
A co do pracowni, to myślałem, że tylko ja mam taki b...l na stołach. 
Moj warsztat, to byl wielki stol i taki sam mam zamiar zrobic, z litego drewna 180 cm x 100 cm blat, bez szuflad. dlaczego? praca Zlotnika to zkrzywiony i uciskany kregoslup, sieganie gdzies daleko po nawet wiertelko to juz jest jakas gimnastyka, wieksze szpeje mam poza stolem, odrywam sie od stolu co 30 min (polaze, posprzatam, zapisze cos w zeszycie). 5 lat pracowalem przy takich warsztatach jak pokazane przez Was, naddupie bardzo mnie bolalo, do tego stopnia ze sie zwolnilem i poszedlem na swoje, malutkie stoly pelno szuflad itp, zero ruchu i jeden wielki bajzel (bez urazy prosze) jednemu to odpowiada drugiemu nie, ilu ludzi tyle harakterow. kazdy powinien zrobic swoj pierwszy warsztat wg. swojego pomyslu. Moi drodzy, 8 lat juz nie pracuje w tym zawodzie wlasnie przez kregoslup, juz jest super! i mam zamiar zrobic warsztat tylko dla siebie na 35 m2. wiem ze nie kazdy ma warunki na takie szalenstwa ale dbajcie o zdrowie, ile byscie nie zarobili, kregoslupa nowego nie kupicie.
ps. w 95 roku siedzialem przy stole nawet do 14 godzin, bo szef mial zbyt, owszem, zarobilem, ale teraz wiecej za to place.
pozdrawiam i zycze samych sukcesow w tworzeniu warsztatow.
Mam pytanie.
Piszę pracę magisterską na temat stanowiska do wykonywania obrączek.
chciałbym uzyskać kilka informacji na temat jego budowy/
Interesuje mnie głównie narzędzia oraz maszyny które są stosowane przy ich wykonywaniu.
Przy metodzie lutowania z drutu stosuje się oczywiście palnik z butlą, ale
chciałbym wiedzieć co jeszcze jest potrzebne do całkowitego wykonania.
Wykonując obrączki bezszwowe (czy jest to odlewanie czy też inny sposób) potrzebowałbym krótki jej opis i tak jak wcześniej opis
narzędzi.
Ewentualnie czy wiecie gdzie można znaleźć jakieś materiały o produkcji, które mogłyby być pomocne, to również byłbym wdzięczny.
Zdjęcia z produkcji jak i ogólne z pracowni byłby bardzo pomocne.
Chyba że znacie kogoś z Krakowa kto chętnie podzieliłby się swoim doświadczeniem jubilerskim?
Z góry dziękuje za podpowiedzi.
p.s jeżeli mój post powinien się znaleźć w innym temacie to proszę o przeniesienie bądź info.
obrączka z drutu itp:
palnik, tygiel do topienia , ewentualnie kawałek węgla drzewnego z zagłebieniem zeby w nim stopić troche srebra, złota- ja tak topiłem złoto na moją obrączke i nie było problemów.
wlewak na drut.
walcarka. zależy jaki rozmiar obrączki -szerokośc, i wsokośc ma mieć, to przepuszczasz przez walce z odpowiednim rowkiem. co kilka razy żażenie.
formowanie na ryglu, młotek miękki-drewno albo teflon, uformować, piłka gesztelka żeby przeciąć końce, zlutować.
bejca,czyli czyszczenie w kwasie itp....oksyda jesli potrzeba, polerka - koniec.
bezszwowa, albo odlewy- o odlewaniu metodątraconego wosku to sobie sam znajdziesz,
albo toczona, czyli najpierw kawał blachy grubej, wykrojnik do kólek, wycinasz kóleczko z blachy np złlotej, i tu 2 wersje, albo toczysz na kapsel albo wykrawasz drugą dziurkę w tym kóleczku, zeby powstało coś o wyglądzie grubej podkładki pod śbube.
nastepnie maszyna, nakładasz tą podkłądke na trzpień metalowy a maszyna....naciąga....jakby tą podkłądke tak ze tworzy obrączke, i dalej uż tak samo w obydóch przypadkach, jelsi wersja na kapsel to odcinasz denko, jesli nie kapslowa matoda to wkładasz odrazu na tokarkę. toczysz odpowiednimi wzornikami , polerka gotowe.
http://www.jp.dei.pl/narzedzia_jubilerskie.html