Logo Srebrnie
Wszystko o jubilerstwie SREBRNE FORUM PROJEKTOWANIE I WZORY Słowiańska bizuteria

Słowiańska bizuteria

Słowiańska bizuteria

Strony (3): 1 2 3 Dalej
admin
Administrator
621
09-25-2010, 05:56 PM
#1
Ciekawy artykuł Agaty Sztyber jest pod adresem:

http://portalwiedzy.onet.pl/4869,72508,1...pisma.html

Tu pozwoliłem sobie zamieścić fragment o biżuterii.



Badania na stanowiskach z okresu wczesnego średniowiecza (VII- XIII w.) dostarczyły bowiem szeregu ozdób, którymi przystrajały się kobiety słowiańskie w tym czasie. Większość z nich wykonana była ze srebra, rzadziej z brązu, miedzi, cyny, jeszcze rzadziej ze złota. Były to przede wszystkim kabłączki skroniowe, a więc niewielkich rozmiarów kółeczka, przymocowywane do opaski noszonej na czole. Były różnego rodzaju zausznice-kolczyki o paciorach bogato zdobionych filigranem i granulacją. Na rękach noszono bransolety, a na palcach pierścienie - ze splecionych drucików, z blaszki, na której wyryto ornament wici roślinnej, z oczkiem szklanym. Największą różnorodnością odznaczały się jednak naszyjniki.

[Obrazek: kolia.jpg]

Kolia posrebrzanych paciorków ażurowych, beczułkowatych i malinowatych z czterema pozłacanymi zawieszkami w kształcie koła znaleziona na cmentarzysku kurhanowym w okolicach Łucka na Ukrainie; XII-XIII wiek

Mieniły się kolorowymi paciorkami ze szkła, bursztynu, a nierzadko półszlachetnych kamieni - karneolu, fluorytu, kryształu górskiego. Do tego dochodziły srebrne korale o najrozmaitszych kształtach - malinowatym, kukurydzianym, trójkątnym, gwiaździstym, winnego grona. Często centralne miejsce w kolii zajmował wisior, który mógł też być noszony jako pojedyncza zawieszka. On również przybierał różnorodne formy.

[Obrazek: lunule.jpg]

Zawieszki półksiężycowate, zwane również lunulami; znane od starożytności jako symbol lunarny; noszone pojedynczo lub komponowane w kolie razem z innymi zawieszkami oraz szklanymi lub srebrnymi paciorkami; lunule przedstawione na ilustracji można datować na XII-XIII wiek


Zawieszki półksiężycowate, zwane również lunulami; znane od starożytności jako symbol lunarny; noszone pojedynczo lub komponowane w kolie razem z innymi zawieszkami oraz szklanymi lub srebrnymi paciorkami; lunule przedstawione na ilustracji można datować na XII-XIII wiek


Mamy więc zawieszki okrągłe, nierzadko z dekoracją ułożoną z granulek czy wybijaną za pomocą specjalnego tłoczka, zawieszki półksiężycowate - tzw. lunule, dzwoneczki oraz kaptorgi - specyficzne ozdoby, mające postać zamkniętej kapsułki, służącej prawdopodobnie do przechowywania amuletów. Niekiedy były to zawieszki antropo- lub zoomorficzne, a więc przedstawiające postać ludzką lub zwierzęcą, na przykład konia. Kobiety na Rusi nosiły jeszcze kołtki - zawieszki z dwóch złączonych ze sobą tarczek o kształcie gwiaździstym lub okrągłym. Przymocowywano je za pomocą specjalnych łańcuszków do wieńców-kokoszników lub opasek skroniowych, na które nakładano jeszcze diademy lub naszywano złote płytki.

Moda ta przyszła na Ruś z Bizancjum, co widoczne jest zwłaszcza w oryginalnych motywach dekoracyjnych kołtek. Widniały na nich wyobrażenia fantastycznych istot- syren i gryfów, a także ptaki, kobiece główki oraz mistrzowsko skomponowane wątki roślinno-geometryczne. Dekoracje te uzyskiwano poprzez grawerowanie, stosując barwną emalię lub technikę niello, którą otrzymywano płytki o wklęsłym lub wypukłym reliefowym wzorze. Do wnętrza kołtek wkładano prawdopodobnie skrawki tkanin nasączonych wonnościami.

Ta różnorodność ozdób jaką archeolodzy wydobywają na światło dzienne wskazuje na stare jak świat zamiłowanie kobiet do wszelkich błyskotek i strojenia się. A wszystko po to, by się podobać, oczarowywać, zachwycać, uwodzić.

[Obrazek: paciorki6.jpg]

Paciory wykonane z blachy srebrnej lub rzadziej złotej przyjmowały rozmaite kształty, na przykład "najeżone" były licznymi guzami zdobionymi dodatkowo filigranem i granulacją; bardzo często znajdywane są one w skarbach srebrnych, jakie deponowane były w okresie wczesnego średniowiecza na terenie Słowiańszczyzny; paciorki na ilustracji pochodzą ze skarbu z Borucina (woj. kujawsko-pomorskie), datowanego na koniec 1 połowy XI wieku
admin
09-25-2010, 05:56 PM #1

Ciekawy artykuł Agaty Sztyber jest pod adresem:

http://portalwiedzy.onet.pl/4869,72508,1...pisma.html

Tu pozwoliłem sobie zamieścić fragment o biżuterii.



Badania na stanowiskach z okresu wczesnego średniowiecza (VII- XIII w.) dostarczyły bowiem szeregu ozdób, którymi przystrajały się kobiety słowiańskie w tym czasie. Większość z nich wykonana była ze srebra, rzadziej z brązu, miedzi, cyny, jeszcze rzadziej ze złota. Były to przede wszystkim kabłączki skroniowe, a więc niewielkich rozmiarów kółeczka, przymocowywane do opaski noszonej na czole. Były różnego rodzaju zausznice-kolczyki o paciorach bogato zdobionych filigranem i granulacją. Na rękach noszono bransolety, a na palcach pierścienie - ze splecionych drucików, z blaszki, na której wyryto ornament wici roślinnej, z oczkiem szklanym. Największą różnorodnością odznaczały się jednak naszyjniki.

[Obrazek: kolia.jpg]

Kolia posrebrzanych paciorków ażurowych, beczułkowatych i malinowatych z czterema pozłacanymi zawieszkami w kształcie koła znaleziona na cmentarzysku kurhanowym w okolicach Łucka na Ukrainie; XII-XIII wiek

Mieniły się kolorowymi paciorkami ze szkła, bursztynu, a nierzadko półszlachetnych kamieni - karneolu, fluorytu, kryształu górskiego. Do tego dochodziły srebrne korale o najrozmaitszych kształtach - malinowatym, kukurydzianym, trójkątnym, gwiaździstym, winnego grona. Często centralne miejsce w kolii zajmował wisior, który mógł też być noszony jako pojedyncza zawieszka. On również przybierał różnorodne formy.

[Obrazek: lunule.jpg]

Zawieszki półksiężycowate, zwane również lunulami; znane od starożytności jako symbol lunarny; noszone pojedynczo lub komponowane w kolie razem z innymi zawieszkami oraz szklanymi lub srebrnymi paciorkami; lunule przedstawione na ilustracji można datować na XII-XIII wiek


Zawieszki półksiężycowate, zwane również lunulami; znane od starożytności jako symbol lunarny; noszone pojedynczo lub komponowane w kolie razem z innymi zawieszkami oraz szklanymi lub srebrnymi paciorkami; lunule przedstawione na ilustracji można datować na XII-XIII wiek


Mamy więc zawieszki okrągłe, nierzadko z dekoracją ułożoną z granulek czy wybijaną za pomocą specjalnego tłoczka, zawieszki półksiężycowate - tzw. lunule, dzwoneczki oraz kaptorgi - specyficzne ozdoby, mające postać zamkniętej kapsułki, służącej prawdopodobnie do przechowywania amuletów. Niekiedy były to zawieszki antropo- lub zoomorficzne, a więc przedstawiające postać ludzką lub zwierzęcą, na przykład konia. Kobiety na Rusi nosiły jeszcze kołtki - zawieszki z dwóch złączonych ze sobą tarczek o kształcie gwiaździstym lub okrągłym. Przymocowywano je za pomocą specjalnych łańcuszków do wieńców-kokoszników lub opasek skroniowych, na które nakładano jeszcze diademy lub naszywano złote płytki.

Moda ta przyszła na Ruś z Bizancjum, co widoczne jest zwłaszcza w oryginalnych motywach dekoracyjnych kołtek. Widniały na nich wyobrażenia fantastycznych istot- syren i gryfów, a także ptaki, kobiece główki oraz mistrzowsko skomponowane wątki roślinno-geometryczne. Dekoracje te uzyskiwano poprzez grawerowanie, stosując barwną emalię lub technikę niello, którą otrzymywano płytki o wklęsłym lub wypukłym reliefowym wzorze. Do wnętrza kołtek wkładano prawdopodobnie skrawki tkanin nasączonych wonnościami.

Ta różnorodność ozdób jaką archeolodzy wydobywają na światło dzienne wskazuje na stare jak świat zamiłowanie kobiet do wszelkich błyskotek i strojenia się. A wszystko po to, by się podobać, oczarowywać, zachwycać, uwodzić.

[Obrazek: paciorki6.jpg]

Paciory wykonane z blachy srebrnej lub rzadziej złotej przyjmowały rozmaite kształty, na przykład "najeżone" były licznymi guzami zdobionymi dodatkowo filigranem i granulacją; bardzo często znajdywane są one w skarbach srebrnych, jakie deponowane były w okresie wczesnego średniowiecza na terenie Słowiańszczyzny; paciorki na ilustracji pochodzą ze skarbu z Borucina (woj. kujawsko-pomorskie), datowanego na koniec 1 połowy XI wieku

Vivian
Platynowy
253
10-03-2010, 08:03 PM
#2
Ciekawy artykuł. Muszę się rozejrzeć za tym tematem. Oglądałam kiedyś wzory fibul słowiańskich, może sobie przypomnę stronę.
Vivian
10-03-2010, 08:03 PM #2

Ciekawy artykuł. Muszę się rozejrzeć za tym tematem. Oglądałam kiedyś wzory fibul słowiańskich, może sobie przypomnę stronę.

kowalski
Srebrny
36
10-09-2010, 08:19 AM
#3
Ładne wzory. Wyglądają jak amulety i takie pewnie też funkcje oprócz ozdobnych miały.

[Obrazek: lunula1.jpg]

[Obrazek: lunula2.jpg]

Zdjęcia ze strony http://slowianie.republika.pl
gdzie trochę o wierzeniach Słowian.
kowalski
10-09-2010, 08:19 AM #3

Ładne wzory. Wyglądają jak amulety i takie pewnie też funkcje oprócz ozdobnych miały.

[Obrazek: lunula1.jpg]

[Obrazek: lunula2.jpg]

Zdjęcia ze strony http://slowianie.republika.pl
gdzie trochę o wierzeniach Słowian.

05-04-2011, 09:57 AM
#4
Super. Prowadzę bloga na temat biżuterii w czasach starożytnych. Te informacje na pewno mi się przydadzą...

Jubiler Lublin - strona jednego z lubelskich jubilerów
JubilerLublin
05-04-2011, 09:57 AM #4

Super. Prowadzę bloga na temat biżuterii w czasach starożytnych. Te informacje na pewno mi się przydadzą...


Jubiler Lublin - strona jednego z lubelskich jubilerów

Vivian
Platynowy
253
05-14-2011, 10:10 PM
#5
Taka historyczna biżuteria jest ciekawa.
Szczególnie, że niektóre typy ozdób nie są dziś zupełnie używane, np.
Kabłączki skroniowe, piękna nazwa nieprawdaż? To typowa, charakterystyczna ozdoba Słowianek.
Składała się z niedomkniętego kółeczka metalowego. Przypinana do zakładanej na czoło, skórzanej lub płóciennej przepaski, w okolicy skroni.

[Obrazek: ozdoby_kab_06.jpg]

[Obrazek: 1rh3.jpg]

[Obrazek: ozdoba_kob2.jpg]

[Obrazek: kablaczki.jpg]
Vivian
05-14-2011, 10:10 PM #5

Taka historyczna biżuteria jest ciekawa.
Szczególnie, że niektóre typy ozdób nie są dziś zupełnie używane, np.
Kabłączki skroniowe, piękna nazwa nieprawdaż? To typowa, charakterystyczna ozdoba Słowianek.
Składała się z niedomkniętego kółeczka metalowego. Przypinana do zakładanej na czoło, skórzanej lub płóciennej przepaski, w okolicy skroni.

[Obrazek: ozdoby_kab_06.jpg]

[Obrazek: 1rh3.jpg]

[Obrazek: ozdoba_kob2.jpg]

[Obrazek: kablaczki.jpg]

magda
Platynowy
342
10-20-2011, 09:08 PM
#6
ciekawa jestem jak oni to robili nie mając takich narzędzi chemii i warsztatów jak my. czyli na upartego w kurnej chacie na pniaku też można piękne rzeczy robić
magda
10-20-2011, 09:08 PM #6

ciekawa jestem jak oni to robili nie mając takich narzędzi chemii i warsztatów jak my. czyli na upartego w kurnej chacie na pniaku też można piękne rzeczy robić

Vivian
Platynowy
253
10-21-2011, 07:56 AM
#7
No, trochę narzędzi mieli. A większość biżuterii z tamtych czasów jest odlewana lub kuta, a do tego wystarczy młotek i kowadło.
Vivian
10-21-2011, 07:56 AM #7

No, trochę narzędzi mieli. A większość biżuterii z tamtych czasów jest odlewana lub kuta, a do tego wystarczy młotek i kowadło.

11-14-2011, 09:05 AM
#8
Zgadza się,ale mimo wszystko nie ba to prosta biżuteria o czym świadczą powyższe zdjęcia. Niektóre amulety były bardzo wymyślne.
Sklep.Sambora_pl
11-14-2011, 09:05 AM #8

Zgadza się,ale mimo wszystko nie ba to prosta biżuteria o czym świadczą powyższe zdjęcia. Niektóre amulety były bardzo wymyślne.

bart
Platynowy
359
06-29-2012, 06:36 PM
#9
Aż się zagotowałem czytają niektóre wypowiedzi, ale postaram się pisać spokojnieUśmiech

Vivian. To co napisałaś to częściowo tylko prawda, widać ze nie znasz bogactwa biżuterii słowiańskiej; kuta biżuteria, owszem, odlewana- owszem ale bardzo duży procent to inne techniki.
Paciorki przedstawione na zdjęciach to paciorki „dęte” jeśli dobrze pamiętam nazewnictwo, żadne odlewy tylko puste w środku formy wybijane z blachy, lutowane itp.
Kabłączki skroniowe - kabłaczki ze zdjęć ok. są mniej więcej z terenów Polski, ale te z rysunku z cyrylicą to już wschód europy i inny typ.
Występują również kabłączki typu pomorskiego, kablaczki zrobione z blachy , wygięte jak klasyczne kabłączki a do tego zrobione liniami i innymi zawijasami, wszystko na w miarę cienkiej blaszce itp.
Jak myślisz skąd granulacja?
Najpierw ktoś musiał ją zrobić! Owszem znajdywano formy z odciskami granulacji, ale większość to była prawdziwa granulacja i filigrany! Lutowane lutem "chemicznym" granulaty znane były od czasów Etrusków! Dopiero około 1970 roku jeśli sie nie mylę rozgryziono technikę takiego lutowania bez używania lutu w "klasycznej" postaci. W biżuterii Słowiańskiej, skandynawskiej są używane te techniki , nie tylko odlewy i nie kucie na kowadle ale takie techniki pracy o jakich nam się nie śniło.
Jeśli odlewy, to także robione z głowa, spróbuj zrobić model, nawet nie z metalu, odciśnij w glinie…i spróbuj to odlać, najprostsze metody robienia formy, ale tak odlać żeby były widoczne szczególny np. granulacji…powodzenia.
A znane są takie odlewy granulacji i innych ozdób w formach odkrytych .
Nie czytałem opracowań na temat materiału z jakiego były formy, ale mając doświadczenie z gliną, pracowałem w niej 5lat, plus jakieś wiadomości ze studiów o wysortowaniu glin-ich rodzajach, właściwościach , składzie, właściwościach poszczególnych składników przypuszczam ze materiał na formy był bardzo, bardzo dobrze dobrany i przemyślany może nawet był komponowany z poszczególnych składników?
Glina to mieszanina żwiru, piasku, pyłu i iłu . Żwir oczywiście odrzucamy…piasek…no właśnie jak drobny…? Pył i ił powinny zostać, ił doskonale plastyczny , „tłusty” dobrze oddaje kształty , przy namaczaniu puchnie, przy schnięciu kurczy się. Jeśli w materiale na formę było za dużo iłu to po wysuszeniu mógł pęknąć.. jeśli za dużo piasku i zbyt grubego, to mógł nie być dobry do formowania, albo nie dawał gładkiej powierzchni. Itp…materiał musiał być „odchudzony „ pyłem kwarcowym . Tak żeby nie pękał przy schnięciu ale i żeby dobrze oddawał wzór modelu .
Pewnie nie znajduje się wiele form z margli z prostej przyczyny, margle, nawet te mocno ilaste- doskonale oddają kształty odciśniętych wzorów, ale mogą mieć nieprzyjemną właściwość…podgrzane wybuchają…Uśmiech
To wszystko musiało być wypróbowane, opracowane techniki, przepisy na formę, na materiał do wyklejenia pieca itp.
W większych formach był znajdywany dodatki części organicznych , siana czy nawozu końskiego, żeby przy wypalaniu formy powstała struktura redukująca nieco napięcia w materiale –i zapobiegająca pęknięciom.

Odnośnie Granulacji - malachit –teraz używany jako kamień ozdobny, w technice granulacji był mielony i łączony z odpowiednim spoiwem organicznym i był źródłem miedzi do śladowego lutowania ,tak delikatnego że lut nie wpływał miedzy kuleczki.
Spróbuj położyć na blaszce 15 kuleczek w jakim układzie geometrycznym….następnie próbuj to lutować zwykłym lutemUśmiech lut ma trzymać kulki ale nie zalewać przestrzeni miedzy nimi…i oczywiście wzór musi nie mieć błędów.
Najdrobniejsza granulacja o jakiej czytałem składała się z granulek o średnicy 0,5mm , jeśli dobrze pamiętam to Etruskie granulacje miały granulki nawet -0,3mm średnicy.
Prawdziwe emalie –szklane wypalane…prawdopodobnie w małych glinianych piecach jak do topienia szkła…bez żadnego wskaźnika elektronicznego, złocenie ogniowe –potwornie niebezpieczne bo przy użyciu rtęci.
Filigrany, plecionki, roboty tak misterne że aż dech zapierają. Można by wymieniać wiele, wiele technik a przykłady prac choćby sprzed X wieków mogą zawstydzić niejednego obecnego złotnika.
Najprostsze roboty….drut…..robiłem 3 razy w życiu drut z wlewki … wlewka 30g drut 0,7mm grubości…. Wyobrażasz sobie robienie tego bez walcarki ? Tylko kucie, żarzenie , przeciąganie I tak w kółko…. Pamiętajmy że cajzyn nie był produkcji włoskiej czy szwajcarskiej ,nie był stalą narzędziową a oczka nie były ze spieków.
Widziałem jak stary złotnik robił najpierw blachę…. następnie odcinał paseczek…i zrobił z niej rurkę lutowaną….rurka była drożna, możne było przez nią dmuchać… a śladu lutowania nie mogłem się dopatrzeć… wszystko pięknie, ładnie powiesz, tyle ze rurka miała 0,7mm –tak 0,7mm średnicy…. Dowiedziałem się przy okazji co zrobić żeby lut się w środku nie rozlał i żeby rurka drożna była. To jakiś tam tylko przykład, wyrwany z kontekstu ale chyba najlepiej oddaje to piękne określenie ”myślenie fajnaglem” jakie ostatnio przeczytałem.
Miałem przyjemność i zaszczyt oglądać przy robocie kilku najlepszych złotników w europie –nie mam na myśli komercyjnych producentów srebra robiących modele na drukarce do wosku itp. Ale prosty pokaz ,pieniek, kowadło…sam dużo kuje, wiec wiem jak to ciężka robota- nie fizycznie ale planowanie uderzeń, rozciąganie materiału itp…takie same pokazy granulacji, filigranu, dodatkowo trochę godzin spędzonych z tym starym złotnikiem o jakim pisałem i stwierdzam że chciałbym umieć tyle ile dawni mistrzowie zdołali zapomnieć, choćby tyle.

Linka do granulacji –do obecnych kopi oryginałów
http://www.wulflund.com/jewelry/silver-j...&vp-page=1


Polecam jakiekolwiek opracowania o skarbach wczesnośredniowiecznych, albo obejrzenie wystawy „Skarby wieków średnich” zdjęcia nawet do znalezienia w sieci.
Ewentualnie biblioteki ,często biblioteki przy muzeach, jakieś stare opracowania, po otwarciu których ,przynajmniej mi serce szybciej bije bo oryginały biżuterii są tak piękne i misterne.
Muzeum gotlandzkie- ich kazamaty to prawdziwy skarbiec, mówi się ze znaleziska z Gotlandii liczone są w tonach, tonach monet, pięknych wyrobów, także z terenów Polski.

Odnośnie wzmianki o używanej chemii… przepis na tzw. wątrobę to jedna z pierwszych receptur jaką poznałem. Wielokrotnie robiłem samodzielnie oksydę w domu, działa tak samo albo nawet lepiej niż kupna.

Co ciekawe niektóre z tych technik były używane do czasów współczesnych, my w większości topimy srebro w tyglach nad palnikiem. Słyszałaś o technice lutowania albo topienia niewielkich ilości metalu - choć podobno można stopić do 100g złota, przy pomocy kostki węgla drzewnego, kaganka/świeczki i rurki metalowej, tzw dmuchawki?
Rozmawiałem ze znajomym złotnikiem, pracował od lat 60 w zawodzie, opisywałem mu te techniki topienia ,spojrzał na mnie i stwierdził :” A co ty myślisz że jak my topiliśmy srebro i złoto jak się gaz w butlach skończył , właśnie tak pracowaliśmy póki nie udało się załatwić pełnych butli.” Próbowałem tej techniki i działa, trzeba mieć dobre płuca i wyczucie ale działa. Oczywiście że w większości metal był topiony w tyglach. Ale dmuchawka była także używana, widziałem pokaz lutowania przy użyciu kawałka węgla drzewnego, kaganka i dmuchawki, lutowane były drobniutkie filigrany.
Polecam Lekturę klasyka, Mnicha Teofila. Mnóstwo opisów technik, często dziwnych itp. Wystarczy przeczytać choćby książke Pana Korblocha, Zastawnika, czy Pana Gradowskiego, po podstawy lektury. Wiele wyjaśniają , skąd takie a nie inne techniki itp.

Odnośnie tych „amuletów” dodanego przez :Kowalskie-go , to Lunule, zawieszki powiązane z cyklem księżyca i cyklem kobiecym, jedna z typowych kobiecych ozdób.
Pierwsza z nich to właśnie lunula pokryta granulacją, to nie odlew!
Każda kuleczka jest przylutowana osobno do podłożą a lut nie wpłynął pomiędzy nie! Drut na obwodzie to nie skręcone 2 druciki ale jeśli dobrze pamiętam która to lunula – bo znaleziono kilka takich bardzo reprezentacyjnych i pięknych- to drut grubości około 1mm nacinany specjalnym ostrzem tak żeby stworzyć wrażenie kuleczek nawleczonych na sznurek.
Żadne kucie czy odlewy, najpierw wyliczenie procent dodatków w stopie, następnie topienie…jak robili stop 925 i niżej to musieli czymś zabezpieczać żeby miedź ze stopu nie wchłaniała tlenu….na pewno boraks, ale nie pamiętam czy nie dodawano jeszcze czegoś żeby związać tlen jaki wszedł w reakcje z miedzią, to wszystko musiało być opracowane doświadczalnie! Jeśli był problem technologiczny to tak długo kombinowano aż się udało to rozwiązać….
Odlewy,jasne że były, i to sporo ale topienie metalu dawało kuleczki granulki do misternych kompozycji.

To tylko szkic nawet nie zarys bogactwa technik wczesnośredniowiecznych, ja nie czuje się na siłach o tym pisać więcej bo po prostu wiem i umiem jeszcze za mało.

W tej wzmiance brakuje mi jednych z najczęstszych znalezisk….plecionek!
Grzywny- czyli naszyjniki plecione z bardzo misternych drutów, na niektóre naszyjniki idzie spokojnie 40m drutu, tak ,czterdzieści metrów, na bransolety po 15m zależnie od splotu.
Bardzo różnorodne sploty , bardzo pomysłowe techniki , osobiście specjalizuje się w plecionkach i czasem siedzę nad zdjęciem oryginalnej bransolety kilka tygodni nim rozwikłam jak to zostało zrobione. Bransolety z drutu o jednolitej grubości to pikuś….ale bransolety z drutu o płynnie zmieniającej się średnicy…np. ze średnicy 6mm na 2,7mm?
Znając techniki plecenia doceniam ile roboty trzeba było włożyć w te wyroby.
Druga sprawa, to wykonanie drutu, przygotowanie materiału, robiłem doświadczenia, często niechcący bo np. plecenie jakiegoś splotu nie powiodło się…w takim wypadku zawsze sprawdzam dlaczego, i dochodzę do wniosku że druty musiały być przygotowane naprawdę dobrze, dobrze odlany stop, dobrze przeciągnięte i jeśli trzeba to odpuszczone itp. bo na źle wykonanym drucie –zły stop itp, nie uzyska się takich splotów jak są w oryginałach.

Nieco się rozpisałem ale porostu siedzę w biżuterii wczesnośredniowiecznej, przeglądam opracowania archeologiczne , oglądam pokazy naprawdę dobrych rzemieślników robiących biżuterie wzorowaną na wczesnośredniowiecznej-słowiańskiej/skandynawskiej.
Stwierdzenie że większość biżuterii z tamtych czasów to odlewy i kucie …jakoś mnie aż zabolało ,tym bardziej że miałem w reku trochę oryginałów…. Część ludzi robiących obecnie biżuterie nie miało by pomysłu jak w ogóle się zabrać za niektóre wyroby. Nie pije do nikogo bo i sam czasem patrzę na zdjęcia oryginału i myślę z zachwytem , uznaniem….na Bogów jak ci ludzie sprzed 1000lat to wykonali!!!

Żeby nie było, że pisze o plecionkach a ich nie robie…tak nieskromnie…ale chyba to idealne miejsce żeby pokazać swoje wyroby, jeśli admin uważa inaczej to proszę o przeniesienie

http://bizuteria-srebrna.com/

pdz.bartek
bart
06-29-2012, 06:36 PM #9

Aż się zagotowałem czytają niektóre wypowiedzi, ale postaram się pisać spokojnieUśmiech

Vivian. To co napisałaś to częściowo tylko prawda, widać ze nie znasz bogactwa biżuterii słowiańskiej; kuta biżuteria, owszem, odlewana- owszem ale bardzo duży procent to inne techniki.
Paciorki przedstawione na zdjęciach to paciorki „dęte” jeśli dobrze pamiętam nazewnictwo, żadne odlewy tylko puste w środku formy wybijane z blachy, lutowane itp.
Kabłączki skroniowe - kabłaczki ze zdjęć ok. są mniej więcej z terenów Polski, ale te z rysunku z cyrylicą to już wschód europy i inny typ.
Występują również kabłączki typu pomorskiego, kablaczki zrobione z blachy , wygięte jak klasyczne kabłączki a do tego zrobione liniami i innymi zawijasami, wszystko na w miarę cienkiej blaszce itp.
Jak myślisz skąd granulacja?
Najpierw ktoś musiał ją zrobić! Owszem znajdywano formy z odciskami granulacji, ale większość to była prawdziwa granulacja i filigrany! Lutowane lutem "chemicznym" granulaty znane były od czasów Etrusków! Dopiero około 1970 roku jeśli sie nie mylę rozgryziono technikę takiego lutowania bez używania lutu w "klasycznej" postaci. W biżuterii Słowiańskiej, skandynawskiej są używane te techniki , nie tylko odlewy i nie kucie na kowadle ale takie techniki pracy o jakich nam się nie śniło.
Jeśli odlewy, to także robione z głowa, spróbuj zrobić model, nawet nie z metalu, odciśnij w glinie…i spróbuj to odlać, najprostsze metody robienia formy, ale tak odlać żeby były widoczne szczególny np. granulacji…powodzenia.
A znane są takie odlewy granulacji i innych ozdób w formach odkrytych .
Nie czytałem opracowań na temat materiału z jakiego były formy, ale mając doświadczenie z gliną, pracowałem w niej 5lat, plus jakieś wiadomości ze studiów o wysortowaniu glin-ich rodzajach, właściwościach , składzie, właściwościach poszczególnych składników przypuszczam ze materiał na formy był bardzo, bardzo dobrze dobrany i przemyślany może nawet był komponowany z poszczególnych składników?
Glina to mieszanina żwiru, piasku, pyłu i iłu . Żwir oczywiście odrzucamy…piasek…no właśnie jak drobny…? Pył i ił powinny zostać, ił doskonale plastyczny , „tłusty” dobrze oddaje kształty , przy namaczaniu puchnie, przy schnięciu kurczy się. Jeśli w materiale na formę było za dużo iłu to po wysuszeniu mógł pęknąć.. jeśli za dużo piasku i zbyt grubego, to mógł nie być dobry do formowania, albo nie dawał gładkiej powierzchni. Itp…materiał musiał być „odchudzony „ pyłem kwarcowym . Tak żeby nie pękał przy schnięciu ale i żeby dobrze oddawał wzór modelu .
Pewnie nie znajduje się wiele form z margli z prostej przyczyny, margle, nawet te mocno ilaste- doskonale oddają kształty odciśniętych wzorów, ale mogą mieć nieprzyjemną właściwość…podgrzane wybuchają…Uśmiech
To wszystko musiało być wypróbowane, opracowane techniki, przepisy na formę, na materiał do wyklejenia pieca itp.
W większych formach był znajdywany dodatki części organicznych , siana czy nawozu końskiego, żeby przy wypalaniu formy powstała struktura redukująca nieco napięcia w materiale –i zapobiegająca pęknięciom.

Odnośnie Granulacji - malachit –teraz używany jako kamień ozdobny, w technice granulacji był mielony i łączony z odpowiednim spoiwem organicznym i był źródłem miedzi do śladowego lutowania ,tak delikatnego że lut nie wpływał miedzy kuleczki.
Spróbuj położyć na blaszce 15 kuleczek w jakim układzie geometrycznym….następnie próbuj to lutować zwykłym lutemUśmiech lut ma trzymać kulki ale nie zalewać przestrzeni miedzy nimi…i oczywiście wzór musi nie mieć błędów.
Najdrobniejsza granulacja o jakiej czytałem składała się z granulek o średnicy 0,5mm , jeśli dobrze pamiętam to Etruskie granulacje miały granulki nawet -0,3mm średnicy.
Prawdziwe emalie –szklane wypalane…prawdopodobnie w małych glinianych piecach jak do topienia szkła…bez żadnego wskaźnika elektronicznego, złocenie ogniowe –potwornie niebezpieczne bo przy użyciu rtęci.
Filigrany, plecionki, roboty tak misterne że aż dech zapierają. Można by wymieniać wiele, wiele technik a przykłady prac choćby sprzed X wieków mogą zawstydzić niejednego obecnego złotnika.
Najprostsze roboty….drut…..robiłem 3 razy w życiu drut z wlewki … wlewka 30g drut 0,7mm grubości…. Wyobrażasz sobie robienie tego bez walcarki ? Tylko kucie, żarzenie , przeciąganie I tak w kółko…. Pamiętajmy że cajzyn nie był produkcji włoskiej czy szwajcarskiej ,nie był stalą narzędziową a oczka nie były ze spieków.
Widziałem jak stary złotnik robił najpierw blachę…. następnie odcinał paseczek…i zrobił z niej rurkę lutowaną….rurka była drożna, możne było przez nią dmuchać… a śladu lutowania nie mogłem się dopatrzeć… wszystko pięknie, ładnie powiesz, tyle ze rurka miała 0,7mm –tak 0,7mm średnicy…. Dowiedziałem się przy okazji co zrobić żeby lut się w środku nie rozlał i żeby rurka drożna była. To jakiś tam tylko przykład, wyrwany z kontekstu ale chyba najlepiej oddaje to piękne określenie ”myślenie fajnaglem” jakie ostatnio przeczytałem.
Miałem przyjemność i zaszczyt oglądać przy robocie kilku najlepszych złotników w europie –nie mam na myśli komercyjnych producentów srebra robiących modele na drukarce do wosku itp. Ale prosty pokaz ,pieniek, kowadło…sam dużo kuje, wiec wiem jak to ciężka robota- nie fizycznie ale planowanie uderzeń, rozciąganie materiału itp…takie same pokazy granulacji, filigranu, dodatkowo trochę godzin spędzonych z tym starym złotnikiem o jakim pisałem i stwierdzam że chciałbym umieć tyle ile dawni mistrzowie zdołali zapomnieć, choćby tyle.

Linka do granulacji –do obecnych kopi oryginałów
http://www.wulflund.com/jewelry/silver-j...&vp-page=1


Polecam jakiekolwiek opracowania o skarbach wczesnośredniowiecznych, albo obejrzenie wystawy „Skarby wieków średnich” zdjęcia nawet do znalezienia w sieci.
Ewentualnie biblioteki ,często biblioteki przy muzeach, jakieś stare opracowania, po otwarciu których ,przynajmniej mi serce szybciej bije bo oryginały biżuterii są tak piękne i misterne.
Muzeum gotlandzkie- ich kazamaty to prawdziwy skarbiec, mówi się ze znaleziska z Gotlandii liczone są w tonach, tonach monet, pięknych wyrobów, także z terenów Polski.

Odnośnie wzmianki o używanej chemii… przepis na tzw. wątrobę to jedna z pierwszych receptur jaką poznałem. Wielokrotnie robiłem samodzielnie oksydę w domu, działa tak samo albo nawet lepiej niż kupna.

Co ciekawe niektóre z tych technik były używane do czasów współczesnych, my w większości topimy srebro w tyglach nad palnikiem. Słyszałaś o technice lutowania albo topienia niewielkich ilości metalu - choć podobno można stopić do 100g złota, przy pomocy kostki węgla drzewnego, kaganka/świeczki i rurki metalowej, tzw dmuchawki?
Rozmawiałem ze znajomym złotnikiem, pracował od lat 60 w zawodzie, opisywałem mu te techniki topienia ,spojrzał na mnie i stwierdził :” A co ty myślisz że jak my topiliśmy srebro i złoto jak się gaz w butlach skończył , właśnie tak pracowaliśmy póki nie udało się załatwić pełnych butli.” Próbowałem tej techniki i działa, trzeba mieć dobre płuca i wyczucie ale działa. Oczywiście że w większości metal był topiony w tyglach. Ale dmuchawka była także używana, widziałem pokaz lutowania przy użyciu kawałka węgla drzewnego, kaganka i dmuchawki, lutowane były drobniutkie filigrany.
Polecam Lekturę klasyka, Mnicha Teofila. Mnóstwo opisów technik, często dziwnych itp. Wystarczy przeczytać choćby książke Pana Korblocha, Zastawnika, czy Pana Gradowskiego, po podstawy lektury. Wiele wyjaśniają , skąd takie a nie inne techniki itp.

Odnośnie tych „amuletów” dodanego przez :Kowalskie-go , to Lunule, zawieszki powiązane z cyklem księżyca i cyklem kobiecym, jedna z typowych kobiecych ozdób.
Pierwsza z nich to właśnie lunula pokryta granulacją, to nie odlew!
Każda kuleczka jest przylutowana osobno do podłożą a lut nie wpłynął pomiędzy nie! Drut na obwodzie to nie skręcone 2 druciki ale jeśli dobrze pamiętam która to lunula – bo znaleziono kilka takich bardzo reprezentacyjnych i pięknych- to drut grubości około 1mm nacinany specjalnym ostrzem tak żeby stworzyć wrażenie kuleczek nawleczonych na sznurek.
Żadne kucie czy odlewy, najpierw wyliczenie procent dodatków w stopie, następnie topienie…jak robili stop 925 i niżej to musieli czymś zabezpieczać żeby miedź ze stopu nie wchłaniała tlenu….na pewno boraks, ale nie pamiętam czy nie dodawano jeszcze czegoś żeby związać tlen jaki wszedł w reakcje z miedzią, to wszystko musiało być opracowane doświadczalnie! Jeśli był problem technologiczny to tak długo kombinowano aż się udało to rozwiązać….
Odlewy,jasne że były, i to sporo ale topienie metalu dawało kuleczki granulki do misternych kompozycji.

To tylko szkic nawet nie zarys bogactwa technik wczesnośredniowiecznych, ja nie czuje się na siłach o tym pisać więcej bo po prostu wiem i umiem jeszcze za mało.

W tej wzmiance brakuje mi jednych z najczęstszych znalezisk….plecionek!
Grzywny- czyli naszyjniki plecione z bardzo misternych drutów, na niektóre naszyjniki idzie spokojnie 40m drutu, tak ,czterdzieści metrów, na bransolety po 15m zależnie od splotu.
Bardzo różnorodne sploty , bardzo pomysłowe techniki , osobiście specjalizuje się w plecionkach i czasem siedzę nad zdjęciem oryginalnej bransolety kilka tygodni nim rozwikłam jak to zostało zrobione. Bransolety z drutu o jednolitej grubości to pikuś….ale bransolety z drutu o płynnie zmieniającej się średnicy…np. ze średnicy 6mm na 2,7mm?
Znając techniki plecenia doceniam ile roboty trzeba było włożyć w te wyroby.
Druga sprawa, to wykonanie drutu, przygotowanie materiału, robiłem doświadczenia, często niechcący bo np. plecenie jakiegoś splotu nie powiodło się…w takim wypadku zawsze sprawdzam dlaczego, i dochodzę do wniosku że druty musiały być przygotowane naprawdę dobrze, dobrze odlany stop, dobrze przeciągnięte i jeśli trzeba to odpuszczone itp. bo na źle wykonanym drucie –zły stop itp, nie uzyska się takich splotów jak są w oryginałach.

Nieco się rozpisałem ale porostu siedzę w biżuterii wczesnośredniowiecznej, przeglądam opracowania archeologiczne , oglądam pokazy naprawdę dobrych rzemieślników robiących biżuterie wzorowaną na wczesnośredniowiecznej-słowiańskiej/skandynawskiej.
Stwierdzenie że większość biżuterii z tamtych czasów to odlewy i kucie …jakoś mnie aż zabolało ,tym bardziej że miałem w reku trochę oryginałów…. Część ludzi robiących obecnie biżuterie nie miało by pomysłu jak w ogóle się zabrać za niektóre wyroby. Nie pije do nikogo bo i sam czasem patrzę na zdjęcia oryginału i myślę z zachwytem , uznaniem….na Bogów jak ci ludzie sprzed 1000lat to wykonali!!!

Żeby nie było, że pisze o plecionkach a ich nie robie…tak nieskromnie…ale chyba to idealne miejsce żeby pokazać swoje wyroby, jeśli admin uważa inaczej to proszę o przeniesienie

http://bizuteria-srebrna.com/

pdz.bartek

novator
Platynowy
208
06-29-2012, 10:11 PM
#10
Masz kolego niezłą wiedzę, no i pasję.... Pogratulować.
Wyroby na stronce, bardzo ładne. Wiele pracy i cierpliwości włożone.
Pozdrawiam.
novator
06-29-2012, 10:11 PM #10

Masz kolego niezłą wiedzę, no i pasję.... Pogratulować.
Wyroby na stronce, bardzo ładne. Wiele pracy i cierpliwości włożone.
Pozdrawiam.

Strony (3): 1 2 3 Dalej
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości