Logo Srebrnie
Wszystko o jubilerstwie FORUM JUBILERSKIE FAQ - INFORMACJE - NEWSY Newsy Srebro wraca do łask

Srebro wraca do łask

Srebro wraca do łask

admin
Administrator
621
08-08-2010, 07:45 AM
#1
[Obrazek: 800px-Silver_Bar_01.jpg]

Srebro, które na rynku finansowym drzemało przez prawie dwadzieścia lat, a jego cena trzymała się sztywno pułapu 5-6 dolarów za uncję (31,1 grama), przebudziło się tuż przed kryzysem na fali odwrotu inwestorów od akcji i dolara. Dziś przeżywa prawdziwy renesans: w ciągu ostatnich 18 miesięcy jego cena podwoiła się (z ok. 9 do prawie 18 dol. za uncję), podczas gdy złoto zyskało na wartości nieco ponad 60 proc., a indeks amerykańskich spółek S&P 500 – ledwie jedną trzecią.

Eksplozję notowań srebra widać też na krajowym rynku. Pod koniec czerwca jego cena osiągnęła historyczny rekord, wspinając się do prawie 65 zł za uncję, co oznacza prawie trzykrotny wzrost wartości od czasów sprzed kryzysu. Dziś, na półmetku wakacji jest wprawdzie tańsze (ok. 55 zł za uncję), ale wynika to z wyraźnego wzmocnienia złotego wobec dolara, głównej waluty, w jakiej świat wycenia metale szlachetne. I właśnie to okresowe przesilenie wydaje się dobrą okazją do zainteresowania się srebrem jako lokatą pieniędzy. – W dłuższej perspektywie jest tylko jeden kierunek ruchu cen srebra, w górę – wieszczy Jim Rogers, amerykański guru inwestowania w surowce, który ongiś rywalizował z największymi światowymi inwestorami, Warrenem Buffettem i George’em Sorosem.

Przez stulecia, w zasadzie do lat 70. zeszłego wieku, cena uncji złota była kilkanaście, najwyżej 20 razy wyższa niż uncji srebra. Potem nożyce cen gwałtownie się rozwarły i w ostatnich latach złoto jest 60-65 razy droższe od srebra. Dlaczego? Złoto zaczęło być powszechnie traktowane przez inwestorów jako bezpieczna lokata pozwalająca ochronić kapitał w trakcie kolejnych kryzysów końca XX wieku (dalekowschodni, brazylijski czy rosyjski). Srebro znalazło się zaś w cieniu, postrzegane głównie jako metal przemysłowy, w najlepszym razie służący do wyrobu eleganckich sztućców.

Przesądził o tym w dużej mierze pragmatyzm. Łatwiej przecież kupić i przechować sztabkę złota o wadze kilkudziesięciu uncji, lokując w niej od razu kilkanaście tysięcy dolarów, niż zainwestować tę samą kwotę w worek srebra. Dlatego inwestorzy postawili na złoto, powstały wyspecjalizowane w inwestowaniu w nie fundusze i instrumenty finansowe, które dały możliwość zarabiania na złocie szerokim rzeszom inwestorów.

W wypadku srebra rynek był płytki i znacznie bardziej spekulacyjny niż rynek złota, co skutecznie płoszyło z niego małych inwestorów. Amerykańscy potentaci naftowi, bracia Hunt, w lutym 1979 roku przy cenach ok. 5 dol. za uncję zaczęli intensywnie skupować ten kruszec. Po 10 miesiącach, angażując 3-4 miliardy dolarów, zgromadzili około 200 milionów uncji srebra, co odpowiadało wówczas jego rocznej produkcji na świecie. Zaowocowało to gwałtownym wzrostem cen, a gdy jeszcze rynki finansowe ogarnęła panika po wkroczeniu wojsk sowieckich do Afganistanu, cena uncji srebra przebiła w styczniu 1980 roku pułap 50 dol., co do dziś jest rekordem wszechczasów.

Ci, którzy dopiero wówczas rzucili się do zakupów srebra, ponieśli ogromne straty, podobnie zresztą jak w ostatecznym rachunku bracia Hunt, bo po skoordynowanej kontrakcji rządu USA i banków, wyprzedających masowo swe rezerwy srebra, jego ceny spadły dwa miesiące później do 15 dol. Spekulacyjny apetyt na srebro miał również najbogatszy inwestor świata, Warren Buffett, który w 1997 roku skupił 130 mln uncji kruszcu średnio po 6 dol. Ale i on kokosów nie zrobił. Rok później srebro zaliczyło historyczne dno notowań, ledwie 3,6 dol za uncję.

W ostatnich latach rynek srebra wyraźnie się jednak ucywilizował. Weszły nań wielkie fundusze inwestycyjne, które skupują ogromne ilości kruszcu (zgromadzone przez nie zapasy szacuje się na prawie 300 mlnuncji, co odpowiada już niemal połowie rocznego wydobycia srebra). Pod ich zastaw fundusze te emitują certyfikaty, umożliwiając masowym klientom inwestowanie w kruszec bez konieczności zakupu metalu. To wraz z aktywizacją rynku kontraktów terminowych na srebro sprawia, że jego rynek stał się bardziej dostępny i stabilny.

Obroty na globalnym rynku srebra rzędu 15-16 mld dol. rocznie są wciąż 8-10 razy mniejsze niż wartość handlu złotem, ale dystans maleje. Rośnie zaś skala inwestycji w srebro. Jeszcze pięć lat temu szacowano, że tylko co dwudziestą z trafiających na rynek uncji srebra wykorzystywano w celach inwestycyjnych. Dziś mówi się o co piątej. Dlatego, zdaniem ekspertów, dysproporcje cenowe między złotem a srebrem powinny się z upływem lat zmniejszać, co przemawia za szybszym wzrostem notowań srebra.

Ale są też powody fundamentalne. Światowe zasoby srebra, choć 15-17 razy większe niż złota, kurczą się znacznie szybciej. Przy obecnym poziomie produkcji srebra starczy go na zaledwie kilkanaście lat! Produkcja od kilku lat rośnie w tempie 1,5-2 proc., bo choć zwiększają ją Rosja czy Chiny, to wyraźnie spada w liderującym niegdyś rynkowi Meksyku (z racji wyeksploatowania kopalń). Regres widać też w Polsce (srebrnym monopolistą jest u nas koncern KGHM,) która jeszcze na początku dekady była producentem nr 2 na świecie, a ostatnio spadła na 8-9 miejsce z produkcją rzędu 1,15 tys. ton.

Obserwowana w ostatnich dwóch latach stagnacja popytu na srebro ze strony przemysłu wydaje się mieć charakter przejściowy i jest echem recesji w branży motoryzacyjnej (gdzie używa się go do katalizatorów czy reflektorów samochodowych) i jubilerstwie. Popyt na srebro zwiększa się natomiast w innych, bardziej perspektywicznych sektorach. Coraz więcej srebra wykorzystuje się w rozmaitych gadżetach elektronicznych, od klawiatur komputerowych po komórki i płyty DVD. Prawie 1,5 uncji kruszcu zużywa się do produkcji każdego telewizora plazmowego, a na jednego z największych pożeraczy srebra wyrasta produkcja paneli słonecznych. Do wytworzenia jednego kilowata ich mocy potrzeba 120 g srebra. A tylko w tym roku na świecie mają być zainstalowane panele o łącznej mocy około 20 mln kilowatów.

Analitycy wyliczyli, że ciągu ostatnich 30 lat zużyto bezpowrotnie (w chemikaliach, lustrach czy katalizatorach) prawie dwie trzecie wykorzystanego przez przemysł srebra. I procent utraconego metalu będzie rósł, bo nikt nie będzie się bawił w odzyskiwanie śladowych ilości np. z telefonów komórkowych. Rosnący deficyt tego kruszcu jest przesądzony. Jak więc w niego zainwestować?

Możemy oczywiście pobuszować po Desach w poszukiwaniu srebrnych cacek. W Warszawie, w salonie przy ul. Marszałkowskiej, znajdziemy np. śliczną filiżankę ze spodkiem, grawerowaną w kwiaty, ważącą 139 gramów i wycenioną na 1200 zł. Tyle że srebro w filiżance po dzisiejszych cenach warte jest ok. 240 zł, piątą część ceny wyrobu. To inwestycja w sztukę, a nie w srebro.

Skupmy się więc na inwestycjach w sam metal. Sensowne ulokowanie pieniędzy w srebrze wcale nie jest w Polsce proste. Sztabki czy monety lokacyjne (tzw. bulionowe) obłożone są 22-proc. podatkiem VAT, wyższym niż w większości krajów Europy, gdzie podatek ten od srebra wynosi 7-19 proc. W dodatku najwięksi sprzedawcy, jak sklep internetowy e-numizmatyka, Mennica Polska czy Narodowy Bank Polski, wystawiający srebrne monety na aukcjach w serwisie Kolekcjoner.nbp.pl, doliczają do wyrobów ze srebra słone marże. W efekcie ceny monet i sztabek są oderwane od cen kruszcu na rynku finansowym.


Więcej: http://biznes.onet.pl/przebudzenie-srebr...rasa-detal
admin
08-08-2010, 07:45 AM #1

[Obrazek: 800px-Silver_Bar_01.jpg]

Srebro, które na rynku finansowym drzemało przez prawie dwadzieścia lat, a jego cena trzymała się sztywno pułapu 5-6 dolarów za uncję (31,1 grama), przebudziło się tuż przed kryzysem na fali odwrotu inwestorów od akcji i dolara. Dziś przeżywa prawdziwy renesans: w ciągu ostatnich 18 miesięcy jego cena podwoiła się (z ok. 9 do prawie 18 dol. za uncję), podczas gdy złoto zyskało na wartości nieco ponad 60 proc., a indeks amerykańskich spółek S&P 500 – ledwie jedną trzecią.

Eksplozję notowań srebra widać też na krajowym rynku. Pod koniec czerwca jego cena osiągnęła historyczny rekord, wspinając się do prawie 65 zł za uncję, co oznacza prawie trzykrotny wzrost wartości od czasów sprzed kryzysu. Dziś, na półmetku wakacji jest wprawdzie tańsze (ok. 55 zł za uncję), ale wynika to z wyraźnego wzmocnienia złotego wobec dolara, głównej waluty, w jakiej świat wycenia metale szlachetne. I właśnie to okresowe przesilenie wydaje się dobrą okazją do zainteresowania się srebrem jako lokatą pieniędzy. – W dłuższej perspektywie jest tylko jeden kierunek ruchu cen srebra, w górę – wieszczy Jim Rogers, amerykański guru inwestowania w surowce, który ongiś rywalizował z największymi światowymi inwestorami, Warrenem Buffettem i George’em Sorosem.

Przez stulecia, w zasadzie do lat 70. zeszłego wieku, cena uncji złota była kilkanaście, najwyżej 20 razy wyższa niż uncji srebra. Potem nożyce cen gwałtownie się rozwarły i w ostatnich latach złoto jest 60-65 razy droższe od srebra. Dlaczego? Złoto zaczęło być powszechnie traktowane przez inwestorów jako bezpieczna lokata pozwalająca ochronić kapitał w trakcie kolejnych kryzysów końca XX wieku (dalekowschodni, brazylijski czy rosyjski). Srebro znalazło się zaś w cieniu, postrzegane głównie jako metal przemysłowy, w najlepszym razie służący do wyrobu eleganckich sztućców.

Przesądził o tym w dużej mierze pragmatyzm. Łatwiej przecież kupić i przechować sztabkę złota o wadze kilkudziesięciu uncji, lokując w niej od razu kilkanaście tysięcy dolarów, niż zainwestować tę samą kwotę w worek srebra. Dlatego inwestorzy postawili na złoto, powstały wyspecjalizowane w inwestowaniu w nie fundusze i instrumenty finansowe, które dały możliwość zarabiania na złocie szerokim rzeszom inwestorów.

W wypadku srebra rynek był płytki i znacznie bardziej spekulacyjny niż rynek złota, co skutecznie płoszyło z niego małych inwestorów. Amerykańscy potentaci naftowi, bracia Hunt, w lutym 1979 roku przy cenach ok. 5 dol. za uncję zaczęli intensywnie skupować ten kruszec. Po 10 miesiącach, angażując 3-4 miliardy dolarów, zgromadzili około 200 milionów uncji srebra, co odpowiadało wówczas jego rocznej produkcji na świecie. Zaowocowało to gwałtownym wzrostem cen, a gdy jeszcze rynki finansowe ogarnęła panika po wkroczeniu wojsk sowieckich do Afganistanu, cena uncji srebra przebiła w styczniu 1980 roku pułap 50 dol., co do dziś jest rekordem wszechczasów.

Ci, którzy dopiero wówczas rzucili się do zakupów srebra, ponieśli ogromne straty, podobnie zresztą jak w ostatecznym rachunku bracia Hunt, bo po skoordynowanej kontrakcji rządu USA i banków, wyprzedających masowo swe rezerwy srebra, jego ceny spadły dwa miesiące później do 15 dol. Spekulacyjny apetyt na srebro miał również najbogatszy inwestor świata, Warren Buffett, który w 1997 roku skupił 130 mln uncji kruszcu średnio po 6 dol. Ale i on kokosów nie zrobił. Rok później srebro zaliczyło historyczne dno notowań, ledwie 3,6 dol za uncję.

W ostatnich latach rynek srebra wyraźnie się jednak ucywilizował. Weszły nań wielkie fundusze inwestycyjne, które skupują ogromne ilości kruszcu (zgromadzone przez nie zapasy szacuje się na prawie 300 mlnuncji, co odpowiada już niemal połowie rocznego wydobycia srebra). Pod ich zastaw fundusze te emitują certyfikaty, umożliwiając masowym klientom inwestowanie w kruszec bez konieczności zakupu metalu. To wraz z aktywizacją rynku kontraktów terminowych na srebro sprawia, że jego rynek stał się bardziej dostępny i stabilny.

Obroty na globalnym rynku srebra rzędu 15-16 mld dol. rocznie są wciąż 8-10 razy mniejsze niż wartość handlu złotem, ale dystans maleje. Rośnie zaś skala inwestycji w srebro. Jeszcze pięć lat temu szacowano, że tylko co dwudziestą z trafiających na rynek uncji srebra wykorzystywano w celach inwestycyjnych. Dziś mówi się o co piątej. Dlatego, zdaniem ekspertów, dysproporcje cenowe między złotem a srebrem powinny się z upływem lat zmniejszać, co przemawia za szybszym wzrostem notowań srebra.

Ale są też powody fundamentalne. Światowe zasoby srebra, choć 15-17 razy większe niż złota, kurczą się znacznie szybciej. Przy obecnym poziomie produkcji srebra starczy go na zaledwie kilkanaście lat! Produkcja od kilku lat rośnie w tempie 1,5-2 proc., bo choć zwiększają ją Rosja czy Chiny, to wyraźnie spada w liderującym niegdyś rynkowi Meksyku (z racji wyeksploatowania kopalń). Regres widać też w Polsce (srebrnym monopolistą jest u nas koncern KGHM,) która jeszcze na początku dekady była producentem nr 2 na świecie, a ostatnio spadła na 8-9 miejsce z produkcją rzędu 1,15 tys. ton.

Obserwowana w ostatnich dwóch latach stagnacja popytu na srebro ze strony przemysłu wydaje się mieć charakter przejściowy i jest echem recesji w branży motoryzacyjnej (gdzie używa się go do katalizatorów czy reflektorów samochodowych) i jubilerstwie. Popyt na srebro zwiększa się natomiast w innych, bardziej perspektywicznych sektorach. Coraz więcej srebra wykorzystuje się w rozmaitych gadżetach elektronicznych, od klawiatur komputerowych po komórki i płyty DVD. Prawie 1,5 uncji kruszcu zużywa się do produkcji każdego telewizora plazmowego, a na jednego z największych pożeraczy srebra wyrasta produkcja paneli słonecznych. Do wytworzenia jednego kilowata ich mocy potrzeba 120 g srebra. A tylko w tym roku na świecie mają być zainstalowane panele o łącznej mocy około 20 mln kilowatów.

Analitycy wyliczyli, że ciągu ostatnich 30 lat zużyto bezpowrotnie (w chemikaliach, lustrach czy katalizatorach) prawie dwie trzecie wykorzystanego przez przemysł srebra. I procent utraconego metalu będzie rósł, bo nikt nie będzie się bawił w odzyskiwanie śladowych ilości np. z telefonów komórkowych. Rosnący deficyt tego kruszcu jest przesądzony. Jak więc w niego zainwestować?

Możemy oczywiście pobuszować po Desach w poszukiwaniu srebrnych cacek. W Warszawie, w salonie przy ul. Marszałkowskiej, znajdziemy np. śliczną filiżankę ze spodkiem, grawerowaną w kwiaty, ważącą 139 gramów i wycenioną na 1200 zł. Tyle że srebro w filiżance po dzisiejszych cenach warte jest ok. 240 zł, piątą część ceny wyrobu. To inwestycja w sztukę, a nie w srebro.

Skupmy się więc na inwestycjach w sam metal. Sensowne ulokowanie pieniędzy w srebrze wcale nie jest w Polsce proste. Sztabki czy monety lokacyjne (tzw. bulionowe) obłożone są 22-proc. podatkiem VAT, wyższym niż w większości krajów Europy, gdzie podatek ten od srebra wynosi 7-19 proc. W dodatku najwięksi sprzedawcy, jak sklep internetowy e-numizmatyka, Mennica Polska czy Narodowy Bank Polski, wystawiający srebrne monety na aukcjach w serwisie Kolekcjoner.nbp.pl, doliczają do wyrobów ze srebra słone marże. W efekcie ceny monet i sztabek są oderwane od cen kruszcu na rynku finansowym.


Więcej: http://biznes.onet.pl/przebudzenie-srebr...rasa-detal

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości