Lutowanie mosiądzu
Lutowanie mosiądzu
![[Obrazek: vf9775u4coj2_t.jpg]](http://images.tinypic.pl/i/00494/vf9775u4coj2_t.jpg)
Proszę o pomoc w prawidowym, estetycznym twardym lutowaniu mosiądzu.
Mam dwa problemy:
1. Po lutowaniu mosiądz nie przypomina pięknego złotego metalu, którym był przed lutowaniem. O ile przy prostych formach łatwo sobię radzę z przywróceniem blasku za pomocą gumowej końcówki polerskiej do dremelka i pasty polerskiej, o tyle przy skomplikowanych kształtach, kiedy guma i filc nie dotrą w każdy zakamarek, nie mam pojęcia jak zrobić mosiądz mosiężnym. Może jakaś chemia? Wytrawić w kwasie? Azotowym? Siarkowym?
2. Lutuję lutem srebrnym i w większości przypadków nie mam z nim problemów, miejsce lutowania jest właściwie niewidoczne. Jednak przy dolutowywaniu jakiś dupereli do większych elementów lut mi się często rozpływa i brzydko wygląda. Co z tym można zrobić? Inny lut czy może inna technika lutowania powinna być zastosowana?
Poglądowo załączam zdjęcia elementu, na którym obydwa problemy wystąpiły. Teraz wygąda jeszcze gorzej niż początkowo, bo próbowałem wytrawić w tym co miałem akurat w domu, a więc w kwasku cytrynowym (bez efektu) oraz w chlorku żelazowym (pojawiła się czerwona patyna)
![[Obrazek: vf9775u4coj2_t.jpg]](http://images.tinypic.pl/i/00494/vf9775u4coj2_t.jpg)
![[Obrazek: j59nc8crkszz_t.jpg]](http://images.tinypic.pl/i/00494/j59nc8crkszz_t.jpg)
Ja robiłam biżuterię z miedzią, mosiądzem i srebrem. Wytrawiałam to wszystko w wodzie z octem i solą. To taki domowy stary sposób na czyszczenie mosiądzu.
Trochę dłużej musi w tym poleżeć, ale nic lepszego do mosiądzu i miedzi nie znalazłam.
Mosiądz jaśnieje w tym roztworze, i nie dostaje takich czerwonych przebarwień, jak po kwasku cytrynowym.
Jeśli chodzi o lutowanie mosiądzu, to mi to zawsze szło bardzo opornie.
Ale zauważyłam, że jeśli trochę dłużej przytrzymasz rozgrzewanie lutu ( tego w nieplanowanych miejscach), to on nabiera koloru mosiądzu. Może nie tak do końca, ale nie jest już zupełnie srebrny.
Tyle że nie wiem, czy Ci to pomoże. Przy takiej ilości lutów raczej nie da się podgrzać akurat tego "rozpłyniętego"
Szczerze mówiąc, to zawsze robię "na oko" i zawsze działa
Tak w przybliżeniu to wlewam ok. szklankę gorącej wody do miseczki, do tego po prostu dolewam ocet. Myślę, że to będzie z pięć do dziesięciu łyżek stołowych i ze dwie łyżki soli.
Nigdy tego nie gotowałam, ani nie podgrzewałam. Zawsze wrzucałam gorący wyrób po lutowaniu.
Są też luty mosiężne, było to omawiane na forum nawet kilka dni temu.
O, np.: http://www.srebrnie.pl/showthread.php?tid=1535
Problemem jest właśnie przebarwianie mosiądzu na czerwono. Czyli na powierzchni tworzy się warstewka miedzi. O ile pamiętam ma to nawet swoją nazwę. Zdarza mi się to w sytuacjach:
1. Przy zbyt długim lutowaniu - trzeba lutować najszybciej jak się da, i w najniższej możliwej temperaturze. Po długim męczeniu materiału palnikiem na propan-butan robią się też sine przebarwienia od spalin.
2. Przy zbyt długim wytrawianiu (bejcowaniu) w roztworze kwasu siarkowego - wytrawiać jak najkrócej. Później szczotkowanie, bo nalot zmięknie, ale sam nie zniknie z powierzchni. Już po kilku sekundach można wypłukać przedmiot, i spróbować szczotkowania na mokro. Jak pisze olax - w cytrynowym też czerwienieje - może trzeba spróbować krótszego czyszczenia w gorącym roztworze. Kolega kiedyś mi pokazywał jak używa kwasku cytrynowego, ale efekty nie były powalające.
Z kwasem siarkowym, nawet mocno rozcieńczonym, trzeba uważać! Nie chlapać do oczu! Wszystko dokładnie opłukiwać! Myć ręce! Kropla na ubraniu, obrusie, ręczniku = dziura.
Stopione resztki lutówki również rozpuszczają się w kwasie - jeśli było jej za dużo, to na powierzchni pozostają złogi "glazury" którą trzeba długo wytrawiać. A reszta wyrobu czerwienieje...
Możesz też spróbować kracowania - szczotkowania na mokro miękką mosiężną szczotką (uwaga na mosiądzowane szczotki stalowe - nie nadają się!).
Jeśli jednak powierzchnia sczerwienieje, to o ile wiem tylko czyszczenie mechaniczne. Albo gelbrynowanie (trawienie w roztworze kwasu azotowego) - ale tego nie polecam, ze względu na toksyczne opary.
na angielskiej wiki pisze żeby kwasić mosiądz w mieszance:
- stężony siarkowy
- stężony azotowy
- chlorek sodu
- sadza
wiki pickling metals
Dzięki, dużo fajnych informacji.
Jak dobrze kombinuję to jak zmieszam nasze 1-, 2- i 5-groszówki pół na pół ze srebrem to otrzymam fajny lut do mosiądzu?
Póki co spróbuję miedzi fosforowej. Trudno ją na małe kawałeczki podzielić, ale jak się młotkirm popuka to się kruszy odpowiednio.
Też spróbuję ocet z solą i alternatywnie elektrolit do akumulatora, zobaczymy.
Co do koktajlu do trawienia udało mi się jeszcze znaleźć, że mosiądz (a także brąz i alpakę) trawić można mieszanką kwasu azotowego, siarkowego i solnego i to w bardzo różych proporcjach, od 1-2-5 do 5-1-1, ale w mieszanie kwasów wolałbym się nie bawić.
polerowanie: tarcze polerskie tzw baranek luźny, albo jakieś muslinowe luźne nieprzeszywane .
jak nie masz polerki to polecam http://polmarprojekt.pl/pl/975-verto-65h...-43mm.html
doczepisz wiertarke do byle stołka, blokujesz obroty i heja.
rozlewajacy sie lut: polecam miesnine ochry czerwonej iwody- lut nie wpłynie na takzabezpieczone elementy- akłądasz peldzelkiem i grzejesz