Przepis na srebrny lut.
Przepis na srebrny lut.
Jak wlutowujesz do paska/cargi próg/oporek pod kamień i zrobisz to tym samym lutem, którym połączyłeś najpierw
krawędzie paska, to prawie na pewno lut z połączenia paska/cargi ucieknie Ci do progu. Dlatego cargę trzeba lutować
lutem o najwyższej temp. top. albo samym srebrem 925. Oczywiście mówię o oprawie z tysiączki.
No zgadza się ale żebym to ja sam próg lutował, ja dolutowuję blachę pod spód a później jeszcze różne inne elementy do tej oprawki i wcześniej robiłem wszystko 700 ale lepiej używać 800 albo 900 oczywiście. Ważne jest dopracować tak technikę pracy aby uzyskiwać jak najwyższą jakość produktu, ktory powinien być ładny , ciekawy, dokładnie obrobiony i wypolerowany aby nie było na nim widocznych śladów po narzędziach, ciemnych plam, niedokładnych połączeń lutowanych, dziur itp.
dla mnie ważniejsze od "z czego" jest "jak"
robię luty z czystego srebra, rafinowanej miedzi i cynku
wszystko walcuję na cienkie blaszki, cynk owijam miedzią zaklepuję młotkiem, i do palnej lutówki, potem przekładam kosteczkę na zmianę miedzią i srebrem i na końcu całość owijam cienką blaszką srebrną, znowu zaklepuję i do palnej lutówki, i dopiero wtedy topię, i jest OK, tak robię wszystkie luty także złote
Cactoos jak ktoś opanował lutowanie i świadomie operuje temperaturą to carge z progiem i reszte jednym rodzajem lutu polutuje i z cargi nie spłynie. Ja zawsze podkładam coś aby spód był dogrzany i popłynie jak się należy.
szafir - naturalnie można inaczej, podałem mój sposób bo jest powtarzalny, zero cynku idzie "w powietrze" zawsze mam ten sam skład i temperaturę topienia,
figaro - da się tak zrobić jak piszesz, jak się ma czas na precyzję i zabawę, ale jak masz do polutowania naście czy dziesiąt opraw to zdecydowanie szybciej i pewniej rożnymi lutami
(10-07-2014, 10:00 PM)jędruś jak masz do polutowania naście czy dziesiąt opraw to zdecydowanie szybciej i pewniej rożnymi lutami
(10-07-2014, 10:00 PM)jędruś jak masz do polutowania naście czy dziesiąt opraw to zdecydowanie szybciej i pewniej rożnymi lutami
(10-07-2014, 10:13 PM)cactoos(10-07-2014, 10:00 PM)jędruś jak masz do polutowania naście czy dziesiąt opraw to zdecydowanie szybciej i pewniej rożnymi lutami
Ale przede wszystkim, lutując lutem wysokopróbnym, unikamy szpetnej, żółtej kreski na cardze.
Nie wiem po co w ogóle ta dyskusja, skoro wzięcie kostki lutu takiego czy innego, nie robi
żadnej różnicy w czasie a korzyść jakościową niebagatelną?
(10-07-2014, 10:13 PM)cactoos(10-07-2014, 10:00 PM)jędruś jak masz do polutowania naście czy dziesiąt opraw to zdecydowanie szybciej i pewniej rożnymi lutami
Ale przede wszystkim, lutując lutem wysokopróbnym, unikamy szpetnej, żółtej kreski na cardze.
Nie wiem po co w ogóle ta dyskusja, skoro wzięcie kostki lutu takiego czy innego, nie robi
żadnej różnicy w czasie a korzyść jakościową niebagatelną?
Różnica jest, bo im lut potrzebuje wyższej temperatury do popłynięcia tym łatwiej z kolei nadtopić element łączony i tu również potrzebne są umiejętności ale ogólnie cactoos ma rację, tylko żeby się o tym przekonać trzeba narzucić sobie wysokie wymagania dotyczące jakości wyrobu. Mnie nić bardziej nie wkurwia niż te niedoskonałości typu widoczne lutowanie i nie chamsko, po złym lutowaniu tylko wtedy kiedy zrobisz wszystko bardzo dokładnie a kreskę i tak zobaczysz. Używanie różnych lutów to chyba elementarz jubilera, ja gorąco polecam.