Książka Andrzeja Bandkowskiego Biżuteria artystyczna - kurs wytwarzania
Książka Andrzeja Bandkowskiego Biżuteria artystyczna - kurs wytwarzania
Książka nie jest tania - to prawda. Tylko dlaczego powinno się tanio sprzedawać swoją wiedzę i doświadczenie zdobyte przez lata praktyki?
Poza tym, czego oczekujemy od takiego wydawnictwa? Uważam, że jest bardzo rzetelnym kompendium wiedzy, z odniesieniem do praktyki, dla tych wszystkich, którzy dopiero zaczynają i chcą iść dalej. Rzadko zdarza się, że ktoś chce dzielić się wiedzą praktyczną - to nie jest opracowanie naukowe, bezbarwna teoria. To jest książka na zasadzie - "poczytaj i bierz się do roboty".
Zastanowiło mnie również, na jakiej podstawie zostały ocenione umiejętności warsztatowe "tego Pana" (bodajże Kriss) ? Proponuję jednak najpierw zapoznać się z dorobkiem a potem formułować opinie. Znam twórczość pana AB od lat - to rzeczywiście nie są śliczne zawieszki dyndające na fabrycznych łańcuszkach albo stalowych linkach czy rzemykach. Zachęcam do przyjrzenia się dokładnie, będzie można dojrzeć różnicę między rękodziełem artysty a wyrobnika. Każdy przedmiot jest ZAPROJEKTOWANY. A potem ZROBIONY. Życzę każdemu, kto zaczyna parać się złotnictwem aby doszedł do takiego poziomu. Odsyłam do katalogów - chociażby tych z Międzynarodowych Konkursów Sztuki Złotniczej w Legnicy.
(12-15-2014, 06:58 PM)złota (...)Tylko dlaczego powinno się tanio sprzedawać swoją wiedzę i doświadczenie zdobyte przez lata praktyki?
(...) Rzadko zdarza się, że ktoś chce dzielić się wiedzą praktyczną(...)
(12-15-2014, 06:58 PM)złota (...)Tylko dlaczego powinno się tanio sprzedawać swoją wiedzę i doświadczenie zdobyte przez lata praktyki?
(...) Rzadko zdarza się, że ktoś chce dzielić się wiedzą praktyczną(...)
" Fantazje na temat pogiętej rurki i rozklepanej blaszki "
Ale każdy ma prawo mieć własne zdanie. Spokojnie mogę dać głowę, że gdyby poprosić o współudział, to grupa ludzi tu na forum o największym stażu napisała by książkę o wiele bardziej interesującą. Wracając do poziomu sztuki złotniczej, to wystarczy poszukać w sieci prace ludzi, którzy w pocie czoła w swoich małych pracowniach tworzą prawdziwe arcydzieła sztuki złotniczej, a poziom konkursów o których wspominasz oceniam jako mierny.
, a wiedza i umiejetności to dwie różne rzeczy.
@Złota książki pisane przez takich ludzi jak Pan Bandkowski nazywam zbiorem opowiadań. Co do umiejętności warsztatowych to moja ocena dotyczy dorobku dostępnego w sieci
" Fantazje na temat pogiętej rurki i rozklepanej blaszki "
Ale każdy ma prawo mieć własne zdanie. Spokojnie mogę dać głowę, że gdyby poprosić o współudział, to grupa ludzi tu na forum o największym stażu napisała by książkę o wiele bardziej interesującą. Wracając do poziomu sztuki złotniczej, to wystarczy poszukać w sieci prace ludzi, którzy w pocie czoła w swoich małych pracowniach tworzą prawdziwe arcydzieła sztuki złotniczej, a poziom konkursów o których wspominasz oceniam jako mierny.
Co do dzielenia sie wiedzą, to jestem z Mnap89 i ze swoich umiejetności nie robie tajemnicy. Ilość wiedzy dostępnej w naszym zawodzie jet tak ogromna, że dla każdego wystarczy
, a wiedza i umiejetności to dwie różne rzeczy.
A zdarza Ci się zobaczyć i przeczytać coś poza siecią?
Znamienne - bezinteresowność i lekkość w deprecjonowaniu osiągnięć innych.
Wracając do książki - grupa docelowa to ludzie, którzy dopiero zaczynają zdobywać doświadczenie.
Pewnie stąd Twoja dezaprobata.
Cała dyskusja toczy się wokół podręczników - lepszych lub gorszych - a to dalej jest droga "samo uczenia się" -przeczytałem jak to teraz zrobię. I zdecydowana większość osób w Polsce tak zdobywa wiedzę. Naturalnie ktoś powie że są kursy, Akademie, licea plastyczne, Antidotum, ale to nie są regularne szkoły jak np. w Niemczech, to jest partyzantka, uczą tam też nie wykwalifikowani nauczyciele ( chociaż co po niektórzy mają nadane dyplomy) tylko osoby którzy wiedzę zdobywali sami, jest rzemiosło ale u mistrza można nauczyć się tylko tego co on sam umie, to wielki problem polskiego złotnictwa ponieważ nie ma lepszego zdobywania wiedzy jak w praktyce pod nadzorem wykwalifikowanego kompetentnego nauczyciela realizującego przemyślany, konsekwentny 2-3 letni program nauki zawodu wzbogacony o elementy historii złotnictwa i podstawy projektowania w b. dobrze wyposażonej szkole,

mnap89 - za naukę trzeba płacić, to jedna z droższych rzeczy na świecie, nawet za tzw. bezpłatne szkolnictwo podstawowe, średnie czy wyższe płacimy wszyscy - z podatków, co innego zrobienie komuś grzeczności i pokazanie jakiś sztuczek czy złotniczych niuansów, ale to nie może być regułą, ( pisząc nauka miałem na myśli co to napisałem w poprzednim poście a nie wiedza "książkowa" czy "sieciowa")
Na pewno z samej ksiazki duzo nie zdzialamy bo zanim zaczniemy wogole rozumiec co jest w niej napisane stracimy bezczynnie z pol roku studiowania teorii technik, definicji wszystkich slow ktorych nie rozumiemy (a dlakogos kto dopiero zaczyna bedzie ich mnostwo) itd. Ksiazki to znakomite uzupelnienie ale bezuzyteczny nauczyciel. Tak jak wszyscy mowicie z teoria conajmniej rownomiernie powinna laczyc sie praktyka
kriss - gromadziłeś doświadczenie latami - jak wszyscy, bo nie miałeś wyjścia, a powinieneś chcąc być złotnikiem w młodym wieku iść do 3 letniej szkoły zawodowej i wyjść z jako w pełni wykwalifikowany , sprawny zawodowiec, w Polsce niestety takiej możliwości nie ma