Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rubin z certyfikatem - dziwne wtrącenie...
#11
w skrócie - wcześniejsza wypowiedź Krissa odpowiada na większość pytań Uśmiech

mi chodziło o certyfikat gemmologiczny - wykonany przez laboratorium -
lecz żaden certyfikat nie daje 100% gwarancji
*nawet 'najlepsze' laboratoria typu GIA nie dają gwarancji

Pani posiada "Certyfikat firmowy wyrobu jubilerskiego" który generalnie nic nie znaczy poza opisem wyrobu
jeśli chodzi o kamień to też jest to tylko "ocena jakości kamienia"
nie jest to oszustwo bo kamień to 'naturalny' rubin a 'ocena' jakości nie musi być prawidłowa w 100%
można przyczepić się do 'oceny' czystości i szlifu

pozdrawiam
Odpowiedz
#12
Popieram wypowiedzi. Kolega Opal Kingdom ma rację, nie jest to oszustwo bo rzeczywiście może być to rubin, może nie pierwszej wody może szlif jest taki sobie (ale to już kwestia typu co się komu podoba) czepił bym się wyceny sprzedawcy że poprosił za niego tyle kasy ale to jest też sprawa umowna pomiędzy sprzedającym a kupującym. Sprzedający usłyszał że to zaręczynowy to potroił cenę. Kupujący żeby nie wyjść na skąpca , zapłacił i popędził do swej lubej z "certyfikatem" w garści. Ale ważne że kocha i ślub będzie. Ja 35 lat temu też z rubinem wystartowałem no i ostatecznie nie narzekam. Ciepłe obiadki, posprzątano, uprasowano, itd.. warto było.
Mój rubinek to ze sześć razy większy i też ma inkluzje i przynajmniej wiem że nie syntetyk .
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na nowej drodze życia........
apsolwent oślej łafki
Odpowiedz
#13
Podsumowując, Waszym zdaniem powinnam zgłaszać reklamację czy nie ma szans na lepszą jakość? Pytam, bo jesteście fachowcami w tej dziedzinie i liczyłam na konkrety stąd obecność na takim a nie innym forum.  Rozmarzony
Odpowiedz
#14
Moim zdaniem stoisz na przegranej pozycji. "Ten" certyfikat nie kłamie, ale też nie mówi całej prawdy. Jak OpalKingdom zaznaczył
certyfikaty powinny wydawać niezależne firmy, nie sprzedający. Sam certyfikat nie jest obowiązkowy, on tylko podnosi wartość
przedmiotu w oczach kupującego. To tak jak byś poszła do sklepu z meblami po stół. Jeden będzie "normalny" sosnowy i ładny
w Twoich oczach, a drygi będzie miał certyfikat, że jest zrobiony ze "specjalnie selekcjonowanej alpejskiej sosny" i będzie kosztował
dziesięć razy tyle, ale oba są sosnowe Uśmiech Pierścionek jest typowym wyrobem, to tylko "artysta" podniósł jego wartość wielokrotnie.
Świat jest pełen nieograniczonej wiedzy. Naszym zadaniem jest jej zdobywanie i dzielenie się z innymi  http://www.krissart.pl/
Odpowiedz
#15
Skąd wiesz że typowy? Może na szynie są runiczne znaki albo jest zaklęty duch proroka?
W końcu nie ma na zdjęciu całego pierścionka Uśmiech
Padło pytanie o reklamację. W związku z czym? Kilka osób tu już stwierdziło że certyfikat nie kłamie. A zatem co reklamować? Że za drogo kupiony do jakości kamienia? (zakładam że to rubin)
Przecież mamy wolny rynek. Wyroby artystyczne żądzą się swoimi prawami. Często mam klientów którzy pytają ile to warte? Zawsze odpowiadam że tyle ile zapłacili. Jak ktoś kupuje w galerii to płaci za tą galerię, jak w sieciówkach to inne marże w znanych firmach inne, tak to działa.
Myślałem ze post Mazura zakończy tą dyskusję bo trzeba się cieszyć z biżuterii po to jest, zwłaszcza jeśli to pierścionek zaręczynowy. Szkoda ze wiele osób traktuje go jak inwestycje.
Odpowiedz
#16
@Imenoq masz rację. To chyba skrzywienie zawodowe Uśmiech
Świat jest pełen nieograniczonej wiedzy. Naszym zadaniem jest jej zdobywanie i dzielenie się z innymi  http://www.krissart.pl/
Odpowiedz
#17
Jeśli ma w środku zanieczyszczenia to znaczy że jest naturalny,
Z tego co mi się wydaje działa to tak: jeśli nawet jubiler kupiłby kamień od producenta z certyfikatem to ten certyfikat traci ważność po zakuciu go w łapy (w tym wypadku pewnie nie miał od początku) więc nawet jeśli był taki to nie miało sensu dawać go dalej klientowi, jeśli chciałabyś certyfikat kamienia w pierścionku to musiałby znowu trafić do rzeczoznawcy co zwiększyło by jeszcze jego koszt. Więc sprzedający wystawił swój certyfikat wyrobu żeby klient był poinformowany z czego składa się pierścionek i to zrobił a cena? to jak pisali koledzy jest dowolna. Jedyną rzeczą jaka powinna być w tym wypadku to napis certyfikat WYROBU co i tak jest w tym wypadku bełkotem marketingowym, który stosuje się bo ładnie brzmi. Noś go i się ciesz że chłop nie żałował a to był jego certyfikat miłości Puść oczko
Odpowiedz
#18
Ja uważam, że należy podmieniać klientom naturalne kamienie na syntetyki, dla ich własnego komfortu psychicznego.
Niech te inkluzje nie kolą ócz wrażliwych, i niech ten brylant w kolorze słomkowym nie razi. Cyrkonia jest zawsze
idealnie czysta i biała, a syntetyczny rubin pozbawiony skaz. O! Biggrin
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#19
Piękno niejedno ma imię...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości