Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jubiler - zawód na wyginięciu ????
#31
Jubilerzy nie wyginą tak jak nie umarli szewcy/krawcy, zmieni się oczywiście sposób.
Będzie więcej techników metod odlewniczych, projektantów...
A jednak ludzie są sentymentalni i zawsze znajdzie się mała pracownia w której za pomocą przestarzałego palnika laserowego będą powstawać małe dzieła sztuki. Puść oczko

Troche sciencie fiction
Wydruki opanują świat w większym stopniu, drukować będziemy domy i watrobe do przeszczepu, nie wyprą jednak ręcznej roboty. Dalej używamy długopisów i korzystamy z drukarek. Co wybredniejsi kupują nawet drogie pióra, bo wychodzą taniej niż tusz do drukarek Puść oczko
Dzisiejsze drukarki 3d będą za paręnaście lat tym samym co gutenbergowska odbijarka.
Za pare lat cactoos będzie się podwieszał na kablach pod sufitem i kształtował przestrzennie w czasie rzeczywistym.
Znacznie później wejdzie upragniona nanotechnologia. I co chcesz zmienisz we wszystko co chcesz za pomocą myśli.
Na koniec jak już umrze ostatni jubiler, wydrukują cactoosa żeby opowiedział o przestarzałych technologiach.


(02-25-2017, 05:31 PM)Ryszard68 napisał(a): Syf sie zrobil z tematu...a mielismy tylko kulturalnie podyskutowac...szkoda.

Ojtam ojtam,
Yin yang lub wyższość jajka nad kurą.

Jak bym miał dostęp do narzędzi cactoosa to bym z nich korzystał równie chętnie jak z młotka. Tylko czy do weekendowej jubilerki mam kupić linie produkcyjną, po co i za co?
Czy mając te narzędzia robił bym gorszą biżuterie? bo odlewaną? nie sadzę. Korzystając z odlewanych zaprojektowanych wcześniej w wosku czy w 3d elementów, mógł bym wykonać parę oryginalnych i zasadniczo innych przedmiotów w krótkim czasie. Kwestia zastosowania.
Produkcja kojarzy się z setkami identycznych wzorów i tylko tutaj leży problem. Krzywa gustu jest jaka jest i większość przytaknie, te gusta są tragiczne. No ale skąd w takim razie tak wielki popyt na tandete. A skoro jest popyt to mam nagle wycinać 10000 5milimetrowych kółeczek piłką?

Mysz ma racje, że to indywidualne piękno i oryginalność określa czym biżuteria powinna być.
Ciesze się że są tacy ludzie, to daje niewymierną satysfakcję.
Że to snobizm? (kto nie lubi choć odrobiny?) - biżuteria to zbytek, towar luksusowy. sama idea ozdabiania się drogimi substancjami jest snobizmem.

Cactoos tłucze do łbów racjonalizm zawodowy. Zaprojektował, sprzeda x sztuk i jest na czysto. Następne ilości już go "nie kosztują". Ba, może zastosować dowolny fragment i innych produktach. 
A ja w tym czasie będę siedział i przeklinał że mi się nóżka odlutowała jak dokładam kolejne listki czy coś... zamiast zrobić model, odlać i ręcznie dopieszczać dla "Pani w nurkach".

Ps. Beksiński z komputerem jako przykład zastosowania nowoczesnych narzędzi w rozwój sztuki?! - miałem Pana za poważnego człowieka.
Odpowiedz
#32
Caactoos, co do Niemena to nie uważam że był beztalenciem. Bardzo lubię go słuchać. Proszę pokaż swoje prace z przyjemnością popatrzę Uśmiech
Odpowiedz
#33
szrapnel napisał(a): Ps. Beksiński z komputerem jako przykład zastosowania nowoczesnych narzędzi w rozwój sztuki?! - miałem Pana za poważnego człowieka.

Nie jestem poważnym człowiekiem kol. szrapnel. Bliżej mi do błazna. Natomiast warto zawsze sprawdzić przeciwko czemu się protestuje, bo można samemu wyjść na niepoważnego kol. szrapnel. Puść oczko

Proszę!

Cytat:Blisko 50 sponad 200 grafik komputerowych, stworzonych pod koniec życia Zdzisława Beksińskiego, można obejrzeć w galerii artysty w Muzeum Historycznym w Sanoku.
Grafiką komputerową malarz zainteresował się w połowie lat 90. ub. wieku.
"Tworzeniem grafik przy pomocy programów komputerowych wynikało z otwartości Zdzisława Beksińskiego na nowoczesną technikę, na nowe możliwości. To właśnie ciekawość techniki doprowadziła do powstania tych prac" – powiedział dyrektor sanockiego Muzeum Historycznego i przyjaciel artysty Wiesław Banach.


@szrapnel i @tatarata

Beksiński i Niemen nazwani beztalenciami, to była oczywiście ironia. Znajo znaczenie słowa ironia? No!

Pani Mysza w nurkach uważa, że użycie komputera deprecjonuje artystę czyniąc z niego automatycznie
beztalencie, jak nie przymierzając mła. Obydwu lubię, cenię i uważam za wielkich artystów. A własnych
prac pokazywać nie mam zamiaru, bo raz - w dupie mam opinię innych a dwa - są w pewnym sensie
publikowane, więc mogłyby mnie zidentyfikować a tego bym sobie nie życzył, albowiem to moja praca
i nie potrzebuję hejtu trolli, których i tutaj trochę. Nie uwierzycie, że troll potrafi screeny postów do
klientów wysyłać o ile zdoła nielubianego usera zidentyfikować. A ja jestem nielubiany przez popaprańców
różnej maści, co zresztą jest dla mnie satysfakcją. Koleżankę Myszę podejrzewam o najniższe instynkty,
bo jak widać chorobliwie zajadła i odporna na perswazję sztuka, której zdaje się, że ma misję do wykonania.
Osobliwie uaktywnia się po moich postach i nie wiem - miłość to, czy nienawiść, ale jakieś uczucie Oną
targa bez wątpienia. Biggrin

Możecie więc o mnie myśleć co tam sobie chcecie, a ja będę bronił nadal nie siebie ale kolegów z branży,
którzy z całą pewnością beztalenciami nie są a grafiką 3d parają się dłużej niż ja. Wrzucanie np. kol Kryzysa
do jednego worka ze mną, jest dla kol. Kryzysa krzywdzące, bo to pełnokrwisty artysta i rzemieślnik wysokiej
klasy, mimo że używa drukarki 3d. Inni też korzystają a jakoś boją się paniusi z zadartym noskiem odpowiedzieć.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#34
Aronia to taki owoc, nawet widziałem jak to piszą - przedstawiam, groteska.
Zabawy Beksińskiego z komputerem to zmarnowały czas, mógł coś ciekawego namalować zamiast sprawdzać filtry.
Mam upośledzony gust i do Zachęty mam daleko...
@cactoos
Łeb masz i nawet kapelusz byś dopasował, robisz i to słychać/czytać. Brak prac masowych wytłumaczyłem sobie podobnie lub zapisami kontraktowym. Twoja wola.
To że nie chwalisz się pracami indywidualnymi, to już przewinienie. Taki jesteś Pan dopieszczony że nie potrzeba już pogłaskać co można zrobić lepiej?
Też nie widziałem co potrafisz, jak na razie jesteś Teoretykiem, Puść oczko (jak Ci wisi to znaczy że jesteś stary, nawet tabletki nie pomogą. Nie brak Waści tej przyjemności?)

Panią Mysz będę bronił, jest świeżym powiewem. Nie zna technologi, nie wczytuje się w detale, widzi cały badziew który unosi się na powierzchni sprzedażowej i dla tego ceni indywidualne podejście i prace ręczną.
Zarazem mówi głosem najważniejszym, klienta - to taki ginący gatunek zastąpiony słupkiem zysku po zsumowaniu mody z kosztami reklamacji.

Taka wolna myśl, czy nawet najbardziej badziewną produkcje masową w imię artyzmu i sztuki należy oddać w ręce kupców? inżynierów? kucharzy czy kogo? - skoro artystą nie przystoi


Ps. W humoru poczuciu bliżej jednak do zapiecka niż Stańczyka Puść oczko
Odpowiedz
#35
(02-25-2017, 10:50 AM)cactoos napisał(a): Tłumaczenia nigdy dosyć. Smile

Wyobraziłem sobie taką scenkę. Lata '90 ub. wieku, kiedy jak wiadomo nie było jeszcze graficznych komputerów, Matrixów i tego całego elektronicznego badziewia, które tak niszczy szlachetny zawód "klepaczy wlewka młotkiem".

Do warsztatu Pana Jubilera wchodzi nobliwa klientka w futrze z "nurków".

 Czymże mogie Szanownej Pani służyć? - zagaja Pan Jubiler.
 
Chciałabym obstalować otóż pierścionek przecudnej urody - mówi klientka w "nurkach".

 Lepiej trafić Pani nie mogła, albowiem jestem najlepszym jubilerem na wschód od Parzęczewa - oznajmia Pan Jubiler.

 To mię cieszy - oznajmia klientka z szerokim uśmiechem. Jednak na wstępie chciałabym wiedzieć jak Pan będzie mój przecudnej urody pierścionek robił, albowiem nowinkami technicznemi się brzydzę i naszam jedynie biżuterię wykonaną tradycyjnymi metodami - dodaje klientka w "nurkach".

Zapraszam zatem na zaplecze, gdzie zapoznam Szanowną Panią z moim warsztatem - mówi Pan Jubiler kłaniając się w pół.

 Idą. 

Co to za dziwne wałki i dlaczego bez korby jak w innych warsztatach? - pyta klientka. 

To jest walcarka z Pruszkowa - elektryczna! - z duma informuje Pan Jubiler. 

A ten fikuśny wihajster z kolorowymi gałeczkami i wężykami, to co? - pyta klientka.
 
To jest nowoczesny, amerykański palnik Little Torch, Szanowna Pani - pręży pierś Pan Jubiler.

 Dość! - wykrzykuje klientka w "nurkach. Pan jesteś oszust i robisz Pan badziewną biżuterię, za nic mając tysiące lat jubilerskiej tradycji. Pierścionek powinien być kuty i lutowany dmuchawką, ty badziewna zakało jubilerstwa! - krzyczy klientka i wychodzi z rozwianym futrem, trzaskając przy tym drzwiami, aż badziewne pierścionki z wystawy pospadały jak kasztany jesienią.

Chór płaczek greckich - Wrócą jeszcze czasy, gdy ludziom zbrzydnie ta nowoczesność i biżuteria klepana młotkiem, lutowana dmuchawką i ryta ręcznym sztychlem, znowu stanie się modna. (powtórzone 3x)

Kurtyna. Biggrin
Z całym szacunkiem, ale bzdurne to opowiadanie
Odpowiedz
#36
(02-25-2017, 08:00 PM)cactoos napisał(a):  bo raz - w dupie mam opinię innych

Kol.  Cactoos zrobiony jest w 3D i nic tego nie zmieni. Porównam 3D do narzędzi w pracowni. Może będzie bardziej zrozumiałe. Mam w 
pracowni wiele młotków, ale nie pracuję tylko jednym, bo jest ładny. Wybieram ten który w danej chwili jest potrzebny. Każda z technologii
ma swoje wady i zalety. Należy je poznać i umiejętnie z nich korzystać. Tym którzy zazdroszczą że jeszcze z 3D nie korzystali, powiem "nic
straconego", do Was też dotrze. 
Do zacytowanego fragmentu wypowiedzi Kol. cactoos'a staram się nie odnosić. Krytyka jest rodzajem dialogu i wymiany myśli. Gdyby nie ona 
nadal nawlekalibyśmy muszelki i kościane kulki na rzemyki, myśląc, że to ładne. 
Kol. Mysza wie co to repusowanie, trawienie, emalia, odlewanie itd. itd. Jest koneserką przedmiotów które spokojnie można nazwać biżuterią.
Czyli po za warsztatem twórcy/złotnika jest jeszcze kawałek jego duszy.
Świat jest pełen nieograniczonej wiedzy. Naszym zadaniem jest jej zdobywanie i dzielenie się z innymi  http://www.krissart.pl/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości