Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przygoda z Bursztynem.
Kiedyś wygrzewałem wybrane bursztyny nieokorowane w soli. Tak bezpośrednio na palniku - lata siedemdziesiąte. Nabierały przejrzystości, klarowały się, ale i pękały. Były ładne - na pewno inne. Pojawiały się mikropęknięcia i chmurki. Dzisiaj jednak inaczej odbieram urok bursztynu. Wiem, że i inne kamienie poddaje się obróbce termicznej, ale jednak naturalny bursztyn odpowiednio oszlifowany - nie tak aby pozostawało samo szkiełko, ale żeby prześwitywało trochę kory daje niepowtarzalny urok. Tak obrobiony bursztyn jest tym, co mnie kręci i zachwyca.
Odpowiedz
Nigdy nie zabieram się za bursztyn już oszlifowany. Biorę surową bryłkę, oglądam ją z każdej strony i dopiero wtedy podejmuję decyzję co z tym zrobić. Może nie zawsze moja decyzja co do sposobu obróbki jest optymalną i akceptowalną przez innych, ale jest to mój wybór i podążam za swoją wizją obróbki i przeznaczeniem kamienia.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości