Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pt
#1
Witam wszystkich miłośników świecidełek ! Jestem miłośnikiem metali, które również są świecidełkami Uśmiech

Chciałbym podzielić się z Wami uwagami na temat platyny i jej stopów jubilerskich. Studiując temat zauważyłem, że w informacjach zawartych w książkach i internecie znajduje się wiele błędów, nieścisłości, półprawd i nadinterpretacji. Pragnę tą drogą pomóc czytelnikom w lepszym zrozumieniu tematu. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem doskonały - ja również mogłem popełnić błąd.Poza tym temat jest dość obszerny i, z konieczności, zmuszony jestem traktować rzecz skrótowo.
Jeśli czytelników zainteresuje ten temat, zapraszam do dyskusji. Na wszystkie pytania i sugestie chętnie odpowiem,

Informacje które posiadam opierają się na ogólnodostępnych danych w literaturze chemicznej, metalurgicznej oraz złotniczej.Poza tym korzystałem ze strony internetowej http://www.platinummathey.com firmy Johnson Matthey, strony firmy Platinum Guild International oraz znakomitej książki " A History of Platinum and its Allied Metalls " wydanej przez Johnson Matthey. Polecam również książkę Ignacego Eichstaedta " Księga pierwiastków " ( Wiedza Powszechna, 1966 ). Nadmieniam, że w niektórych w/w materiałach również znajdują się błędy i nadinterpretacje. Zdaję sobie sprawe, że np. materiały PGI zawierają dane mające być " wabikiem " na klientów, jednak uważam, że najważniejsza jest prawda, a nie ekonomia ! Dlatego też my, jako miłośnicy biżuterii, powinniśmy się skupić głównie na prawdzie a nie poddawać się ogólnopanującej euforii reklamowo-ekonomiczno-oszukańczo-biznesowej. Jesteśmy fachowcami więc miejmy ( i propagujmy ) jak najszerszą wiedzę !

A teraz do rzeczy :

Platyna, znana " ludom dzikim " z Ameryki Południowej już od wielu wieków, przez " światłych Europejczyków " została odkryta stosunkowo niedawno. Pierwsze wzmianki na jej temat podał Julius Caesar Scaliger w 16 wieku, w Europie rozpowszechnił ją Don Antonio de Ulloa w 18 wieku, a jako odkrywcę platyny jako pierwiastek chemiczny podaje się najczęściej Williama Watsona i rok 1750.

Od tego czasu następuje trwająca do dziś kariera tego pięknego metalu w wielu dziedzinach nauki, techniki i oczywiście w jubilerstwie. Niestety wiele informacji, które można przeczytać w różnych źródłach zawiera błędy i półprawdy. Jedną z takich półprawd jest twierdzenie jakoby platyna występowała na Ziemi rzadziej niż np. złoto i z tego powodu jest szczególnie droga. To nie jest takie proste ! Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość dotychczas wydobytej platyny lub wydobycie roczne - to jest prawda. Platyny jest w rękach ludzkich i wydobywa się kilkanaście razy mniej niż złota. Nie należy natomiast tego mylić z tzw. zawartością w skorupie ziemskiej, który to parametr podaje się najczęściej jako ilość danego pierwiastka na Ziemi. Tu sprawa wygląda inaczej - różne źródła mówią różnie, ale wszystkie zgodnie podają, że platyny jest mniej więcej tyle samo lub nawet ok. 30 razy WIĘCEJ niż złota ! Tak więc między bajki należy włożyć wiadomości jakoby platyny było na naszej planecie mniej niż złota. Tak czy owak jest to bardzo rzadki metal, znajdujący się na końcu listy pierwiastków chemicznych z których składa się nasza Ziemia. Niech nikogo nie zwiedzie ta trzydziestka - trzydzieści razy to i tak niewiele w porównaniu z milionami, bo takie są proporcje między najczęściej i najrzadziej występującymi na Ziemi pierwiastkami. Ale, bądź co bądź, jest jej nie mniej, tylko więcej niż złota. Problem polega na tym, że koszty produkcji są bardzo wysokie. Platyna, w przeciwieństwie do złota, rzadko tworzy bogate złoża.Występuje najczęściej w połączeniu z innymi platynowcami, od których, ze względu na znaczne podobieństwo chemiczne, jest ją bardzo trudno oddzielić. Również samorodki platyny są znacznie mniejsze - największy samorodek platyny ważył 9,6 kg, a złota - 112 kg. Ze względu na własności czemiczne jak również dużo wyższą niż w przypadku złota temperaturę topnienia koszty rafinacji platyny są dużo wyższe. Te same czynniki odgrywają rolę przy produkcji biżuterii. To jest główna przyczyna wysokiej ceny platyny.
To trochę tak, jak z tytanem. Ten " czarodziejski " metal jest jednym z najczęściej występujących na Ziemi pierwiastków. A jednak jego cena jest od dawna bardzo wysoka, chociaż we wszystkich posiadanych przeze mnie książkach ( od lat 60. XX w. ) powtarza się to samo :" cena jest ciągle wysoka, ale naukowcy intensywnie pracują nad ulepszeniem technologii produkcji, dlatego już w niedalekiej przyszłości tytan będzie tak tani jak stal " ( czy aluminium, nie pamiętam ). I co ? - i guzik !
Mijają dziesięciolecia, a cena ciągle jest wysoka. Nie tak łatwo przechytrzyć przyrodę ! Jakkolwiek nie można bezpośrednio porównywać ceny tytanu i ceny platyny, jednak sytuacja jest trochę podobna. Chodziło mi o przykład.

Druga sprawa - to kwestia odporności na zużycie przedmiotów ze stopów platyny.

Powszechnie twierdzi się, że im metal twardszy tym odporniejszy na zużycie. Nieprawda ! Niestety temat ten jest często traktowany po macoszemu nawet w literaturze jubilerskiej. Odporniejszy, bo twardszy i koniec ! Z technicznego pukntu widzenia sprawa jest bardzo ciekawa, ale skomplikowana. Zainteresowanych odsyłam do bardzo ciekawej pracy Niemców : H. Heidsiek, M. Clasing " The Abrasive Wear of Gold Jewelry Alloys ". Praca jest, co prawda, o złocie, ale temat jest aktualny również dla innych stopów i pozwala zorientować się co naprawdę dzieje się w rysowanej powierzchni metalu. Postaram się to w dużym skrócie wyjaśnić. Podczas rysowania powierzchni metalowej zachodzi cały szereg zjawisk, z których nas interesują dwa : mikrożłobienie i mikroskrawanie. Mikrożłobienie zachodzi kiedy rylec żłobi w materiale rowek, jednak sam materiał nie jest usuwany z powierzchni lecz przesuwany na bok. To tak, jak przy oraniu pola : pług żłobi w polu bruzdę, jednak odkłada skibę na bok, a nie usuwa ją z pola. Ziemia się przemieściła, ale w obrębie tego samego pola ! Podobnie jest z powierzchniami metalowymi w przypadku materiałów ciągliwych. Ciąglowość materiału opisuje parametr zwany wydłużeniem przy zerwaniu, podawany w procentach. Im materiał bardziej ciągliwy, tym bardziej odporny za zużycie cierne, a mniej na zarysowanie. W przypadku zaś metali mniej ciągliwych, z reguły twardszych, dominuje zjawisko mikroskrawania. Jak sama nazwa wskazuje, zachodzi tu skrawanie czyli zeskrobywanie wiórów metalu z powierzchni i, co za tym idzie, definitywne usuwanie ich z powierzchni metalu, a więc mamy tu do czynienia z ubytkiem masy czyli zużyciem ciernym. Kto nie wierzy, może w warunkzch domowych wykonać proste doświadczenie : proszę spróbować wiercić zwykłym wiertłem w czystym ( nie stopowym ) aluminium. Co się dzieje ? - materiał " przykleja się " do wiertła, co powoduje szarpnięcia grożące jego złamaniem. A przecież to taki miękki metal ! Proszę pomyśleć : dużo łatwiej wierci się w twardej stali, gdzie sypią się drobne wióry i wiertarka pracuje równo . No właśnie - sypią się ! Materiał, chociaż twardszy, łatwiej się skrawa. Oczywiście, trzeba zaznaczyć, że mówimy o materiałach o średniej twardości, a do takich należą wszystkie typowe stopy jubilerskie. Nie mówimy o materiałach supertwardych, których i tak " nic nie bierze ". Proszę zwrócić uwagę, że tzw. stopy łożyskowe ( brązy, mosiądze i in. ) są dość miękkie - miększe niż większość stopów jubilerskich. A przecież na panewkach z nich wykonanych kręcą się wały potężnych maszyn ! Platyna należy do materiałów bardzo ciągliwych, dlatego też słusznie jej stopy uważane są za bardzo odporne na ścieranie. Nie jest jednak odporna na zarysowanie. Wyjaśnienie - patrz wyżej. Pragnę jednak podkreślić, że w przypadku kontaktu różnych powierzchni metalowych występuje cały szereg bardzo skomplikowanych zjawisk fizykochemicznych .

Polemizowałbym z twierdzeniem, jakoby główną przyczyną małego popytu na platynę była jej cena.

Dużą rolę odgrywa tradycja i stereotypy. Najlepiej popatrzeć na zdjęcia wysoko postawionych ludzi biznesu zegarmistrzowsko - jubilerskiego : najczęściej noszą obrączki z żółtego złota. A przecież z pewnością ich stać na platynę ! Ale tradycja nie pozwala . Platyna jest kupowana przez dwie grupy społeczne : najbogatszych i koneserów. Najbogatsi nie boją się " obciachu " , bo wiadomo, że w salonach Las Vegas i Monaco nie nosi się srebra ani stali - jeśli ktoś nosi biały metal, to na pewno białe złoto lub platyna. Natomiast twz. klasa średnia nie kupi platyny, bo niechętnie wydaje się ciężkie pieniądze na coś, co wygląda biednie i niepozornie. W świadomości bowiem społeczeństwa biała biżuteria kojarzona jest ze srebrem, a to, jak wiadomo, jest tanie. Dlatego typowa biżuteria ślubna ( i nie tylko ) jest z żółtego złota. Nawet jeśli to " złoto " jest tylko 8 - karatowe ! Złoto, to złoto i już - jest żółte, wygląda bogato i o to chodzi ! Wychodzi na to, że na ulicy łatwiej dostać po buzi za przedmiot pozłacany, wart kilkadziesiąt złotych niż za platynowy, wart kilka tysięcy ! Koneserzy zaś kupują biżuterię nie dla szpanu lecz ze względu na jej właściowści praktyczno - estetyczne. Ja np. lubię tylko białe metale, złoto jest dla mnie zbyt" mdłe " z wyglądu.

Polemizowałbym również z twierdzeniem, jakoby platyna ( szczególnie w wyrobach jubilerskich ) była dobrą inwestycją finansową.

Platyna nie jest metalem inwestycyjnym ze względu na to, że jest jej na rynku ( nie na Ziemi ! ) mało. Jeśli się chce handlować, to trzeba mieć czym ! Dlatego złoto jest metalem inwestycyjnym, a platyna nie. Większość ( ok. 60 % ) wydobytej platyny wykorzystuje się do celów przemysłowych i naukowych. Reszta prawie w całości idzie na biżuterię, a tylko kilka procent na inwestycje. Żeby zaś biżuteria platynowa była dobrą inwestycją finansową, trzeba kupować rarytasy, dzieła sztuki, których wartość rynkowa znacznie przewyższa wartość materiału. Mówienie natomiast, że kupno zwykłych obrączek platynowych jest dobrą lokatą jest bzdurą ! Jak już pisałem wyżej, wysoka cena platyny i wyrobów z niej wykonanych wiąże się głównie z problemami technicznymi. Proszę zauważyć, że kupując zwykłą obrączkę prostego kształtu ze złota płacimy w ok. 50 % za materiał, resztę za robociznę. W przypadku platyny sprawa wygląda inaczej - cena wyrobu jest bardzo wysoka, a cena materiału zbliżona do ceny złota. Wychodzi na to, że sprzedając taką obrączkę odzyskalibyśmy ok 1/3 ceny zakupu ! I co się bardziej opłaca ? Platyna luksusem jest - to prawda. Ale może właśnie dlatego, że jej zakup jest sztuką dla sztuki, zachcianką ludzi o wyrafinowanym guście ( lub portfelu ) ? Jeśli miałbym się spierać z którego metalu biżuteria jest największym luksusem, to stawiałbym na ren i tantal . Znam historię ludzi, którzy zapragnęli mieć nadzwyczaj oryginalne obrączki i po długich staraniach udało im się znaleźć kogoś, kto zrobił je z renu ( metal należący do nieszlachetnych, ale tylko w nomenklaturze chemicznej, bo naprawdę jest bardzo odporny chemicznie, nota bene uważany jest za jeden z najrzadziej występujących na Ziemi pierwiastków ) . Kosztowały majątek, ale inwestycja żadna - Bo kto kupi kilkanaście gramów takiego metalu ? A nawet gdyby to się udało, to uzyskana cena wynosiłaby może kilkadziesiąt złotych ? Podobnie jest z tantalem . Ten piękny i wartościowy metal o trochę podobnych do renu właściwościach jest ceniony m.in. w technice i medycynie. Kiedyś chciałem zamówić z niego obrączkę. Po dłuższych poszukiwaniach znalazłem kilka zakładów chętnych do realizacji takiego zamówienia w Ameryce i w Niemczech. Okazało się jednak, że cena będzie astronomiczna - za obrączkę tantalową trzeba zapłacić tyle, co za podobnej wielkości z 18 Kt złota ! A cena złomu takiego metalu - patrz przypadek renu ( praktycznie niesprzedawalny ! ) . To jest dopiero luksus ! Kupić coś, co można używać, ale nie można sprzedać . Dlatego nie przesadzałbym z tą inwestycją w platynę.

Mam nadzieję, że moje rozważania pomogą Państwu zorientować się w tym dość trudnym temacie. W razie pytań chętnie odpowiem.

Pozdrawiam - Marcin Władyka
Odpowiedz
#2
Witam
Marcin poruszył temat platyny i po początku postu myślałem że będzie coś o stopach i próbach platyny używanych w jubilerstwie oraz o sposobach (knyfach) przy wyrabianiu biżuterii z platyny ale jest ogólnie o platynie i raczej z tendencją do zniechęcenia nabywania jej. Biżuteria z platyny jest droga bo
1. wyrabiana z wysokiej próby
2. mało który złotnik jest w stanie z niej zrobić cokolwiek a już nie mówiąc o czymś ładnie wykonanym
3. jest trudniejsza w obróbce (nie tylko chemicznej) niż złoto
4. w platynę oprawiane są głównie drogie kamienie
5. ze względu na właściwości platyny wyroby z niej więcej ważą
Znam wiele przypadków kiedy klient chciałby zamówić coś z platyny ale większość złotników nie potrafiąc tego wykonać w platynie próbują w zamian przekonać go do białego złota.
Ogólnie ciekawy post ale szkoda że brak technicznych wiadomości o wytwarzaniu biżuterii z platyny.
Odpowiedz
#3
Witajcie. Też zaintrygował mnie ten wątek, aż się zarejestrowałem. Znam jednego, jedynego złotnika w moim wielkim mieście który "bierze" taką robotę. Miałem zresztą zaszczyt u niego praktykować.
Co chciałbym dorzucić od siebie, z czystej praktyki.
Upierdliwość tego materiału polega przede wszystkim na tym, że rzadko się w tym robi. Wysoka temperatura topnienia wymusza użycie palnika z "O2" doładowaniem. Mała dostępność tego materiału. A jak jest to zbierany Bóg wie z czego. Co skutkuje rozwarswianiem, pękaniem, luto-odpornością, pęcherzami, itp. Trzeba zachowywać ostrożność, i swego rodzaju reżim w warsztacie, żeby się nie "dopaćkało" czegoś obcego. Śladowa ilość materiału, czyli walcowanie mega krótkich wlewków. itp.
Gdyby człek robił z tym na co dzień, nie tylko od święta to byłby nastawiony z góry. Ale, i u nas w Polszce są ludzie którzy chcą takie wyroby, i mają na to pieniądze. A że ciężko poszukać złotnika który to weźmie? Nic dziwnego. Teraz większość fachowców, to ci którzy kiedyś nazywali się "monterem biżuterii". Gdzie robili cuda z gotowych elementów. Tutaj niestety raczej ciężko będzie o gotowiznę. Reasumując. Kiedy dostawaliśmy taką robotę, zawsze przechodziła na pierwsze miejsce. Zawsze była radocha, bo można było się sprawdzić, zrobić coś czego na bank nigdzie indziej na świecie nikt nie zrobił. I chyba na tym czasami to polega.
Odpowiedz
#4
Byłbym daleki od okrzyków radości przy robieniu z platyny. Uwagi powyżej są słuszne lecz nie do końca zgadzam się z sensem robienia tylko po to, żeby pokazać jak to gdzieś nie zrobili a u nas tak. Często spotyka się taką chorą ambicję i porywanie się z motyką na słońce w polskim złotnictwie, gdzie wytwarzający jeszcze ręcznie biżuterię w pracowniach o liczebności jeden właściciel i jeden lub kilku pracowników na pytanie czy wykonają biżuterię wymagającą zaangażowania sztabu fachowców z różnych dziedzin sztuki jubilerskiej, odpowiadają tak, wszystko robimy i jaja Faberge i Bursztynową Komnatę, szybko i tanio za gram. Jeśli już ktoś się porywa na platynę proponuję skorzystać z gotowych półfabrykatów. Tu nie chodzi o talent i umiejętności lecz sens i możliwości techniczne oraz jakość tego jakże często skleconego wyrobu.
Odpowiedz
#5
Również i ja w swoim 100 tyś. mieście podejmuje się pracy w platynieUśmiech Powiem tak nie jest to łatwy materiał do pracy ale miałem przyjemność kilka razy coś sklecić z platyny wiele lat temu i było to "wymęczone" Pare lat temu wybrałem się za wielką wode i na Manhattanie na 47 str. trafiłem do pracy u fachowca który robił wszystko ręcznie w platynie. Była to 3 pracownia do której trafiłem w NY i mimo niskiej płacy ale za to z przeszkoleniem do pracy w pt zdecydowałem się tam troche popracować. Wśród tysięcy zakładów na Manhattanie wokoło 47 str. byliśmy 1 z 1000 zakładem w którym robiono ręcznie a ceny gotowych wyrobów z kamieniami zaczynały się od ok 25 tyś $. Z bagażem doświadczeń i nowymi umiejętnościami musiałem wrócić do kraju i od tamtego czasu (7 lat) tylko kilka robót w platynie wpadło i tylko dla złotników. Kiedyś jeden z nich przy kamieniu o wartości 60 tyś zł. targował cene za wykonanie z 1200zł na 1000zł - ręce opadają.
Odpowiedz
#6
Przepraszam za OT.
Szafir. Nie bardzo Cię rozumiem. Jeśli masz warsztacik, i dwóch pracowników to albo robisz wszystko, bo twoje umiejętności na to pozwalają, albo zwijasz interes. Jeśli przychodzi gość z rysunkiem na serwetce, albo paczce po "Dureksach", i zamawia konkretny wyrób. To siadasz, i robisz. Nie dopasujesz prefabrykatów, bo takich brak. Trzeba się rozwijać. A żeby to robić nie można odrzucać roboty. Ambicja to bardzo ważna rzecz w tej robocie. Ludzie kiedyś wszystko robili ręcznie. Lutowali za pomocą dmuchawek, i co? Wątpliwa jakość im wychodziła? U nas czasami lutowało się na dwie ręce. Jeden wstępnie dogrzewał wyrób, drugi lutował cieniutkim płomieniem z "O2". Wszystko po to żeby zachować jakość. A początki prac w tym metalu datują na 18 wiek. Jak Oni dawali radę, to czemu my nie damy? Troszkę wiary, i szczypta ambicji. Puść oczko
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#7
Widzę, że włożyłem kij w mrowisko ! Niezła dyskusja rozgorzała. Fajnie, że na tym forum działają fachowcy. Ci zawsze mają coś sensownego do powiedzenia. Ambitni czy wstrzemięźliwi, ale piszą z większym sensem niż laicy na licznych forach tematycznych, którzy często mają baaardzo małe pojęcie o temacie, a chcą dyskutować. Napisałem akurat o Pt, bo chodziły mi po głowie różne myśli i szukałem sposobu znalezienia fachowców, z którymi mógłbym podyskutować. Ale interesują mnie ogólnie metale i to nie tylko jubilerskie.

Pozdrawiam Wszystkich - Marcin
Odpowiedz
#8
Myślę że moge powielić tu jedną moją prace z wątku "foty z roboty"
Jeśli nie to proszę moderatora o usunięcie posta Uśmiech

Pierścionek wykonany z platyny w pr. 950


Załączone pliki Miniatury
                                                   
Odpowiedz
#9
może ktoś mi powie jak polerować platynę. Robiłem parę razy wyroby z platyny i zawsze miałem z tym problem. Tradycyjne polerowanie na szmacie nie bardzo wychodzi. Środek polerski wbija się w materiał zamiast go szlifować. Jedyna metoda sprawdzona przeze mnie to agat i ręczne polerowanie, gdzie powierzchnia jest wygładzana i utwardzana.
Odpowiedz
#10
Uśmiech
Polerowanie jest trochę czasochłonne i upierdliwe a zaczyna się na etapie szmerglowania od 600 przez 800 do jak najdrobniejszego papieru tak by zapchany papier już wstępnie polerował a potem filc, szczotka, szmaty, puszek i oczywiście odpowiednie pasty. Nie mam doświadczenia z pastami dostępnymi na polskim rynku ale pewnie się coś znajdzie. Jakość platyny też ma znaczenie im czystsza to tym trudniej. Z powodu braku platyny z rutenem który jest chyba najlepszym dodatkiem - obniżam próbe do 950 miedzią
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości