Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zgrzewanie miedzi- da się?
#1
Video 
Cześć Uśmiech
Otóż mam problem. Męczyłem już o to Barta, polecił mi książki, ale nie znalazłem nic co rozwiałoby moje wątpliwości (może poza informacjami dot. lutów srebrnych, przerobiłem Złotnictwo Knoblocha, Złotnictwo i probiernictwo Zastawniaka, Jewelry Fundamentals Of Metalsmithing McCreighta i parę innych).

Dokładnie chodzi mi o wykonanie pierścienia takiego jak w linku, ale z miedzi (szkoda mi psuć srebro na razie). http://upload.wikimedia.org/wikipedia/co...571850.jpg

Wiem, że należy skręcić dwa druty i zalutować, ale jak to się ma z miedzią? Jak osiągnąć idealne przejście ze skręconej plecionki/drutów do "śpikulca" na końcu? Ze stalowym nie miałbym problemu, po prostu bym go zgrzał, ale nie wiem jak zachowa się miedź. Właśnie zamówiłem boraks, bo i tak potrzebuję, choćby do stali, więc spróbuję w ten sposób.

Do tej pory próbowałem skręcić dwa druty i najpierw rozciągałem w coraz to węższą plecionkę by potem zalutować (i nawet wyszło, ale ponieważ używam lutu twardego LCuP7 podczas kształtowania na mandryli pierścień się złamał- pomimo wyżażania). Drugi "patent" polegał na zeszlifowaniu miedzianych drutów we wrzecionowaty kształt, skręcenie, ukształtowanie pierścienia i zalutowanie. Nawet wyszło, ale efekt jest bardzo średni a obrabianie drucików pojedynczo jest śmieszne...
Spróbuję zgrzać jak mi boraks dojedzie, ale szczerze powiedziawszy coś mi mówi, że to nie wyjdzie.
Odpowiedz
#2
Zaciekawiło mnie a że siedziałem akurat w pracy to postanowiłem to sprawdzić.
Ponizej, trzy miedziane druty, zgrzane palnikiem, skute i zaszlifowane. Da się.
Jednak efekt podobny uzyskasz skręcajac miedziany płaskownik/kwadratowy drut.


Załączone pliki Miniatury
   
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#3
O, czyli jednak. Podziękował Uśmiech
Wiem, że podobny efekt da się uzyskać odpowiednio obrabiając pojedynczy pręt (choćby tzw. diamond twistem), ale jako, że "siedzę" we wczesnym średniowieczu to wypada robić repliki historyczne zgodnie z tym jak były robione Uśmiech Albo przynajmniej próbować tak robić. Skręcone pręty były głównie fibulami i torq, pierścienie skręcano z drutów.

A czegoś takiego http://www.historyofyork.org.uk/inc/img....240/1/fill z jednego kawałka nie zrobię, chyba, że odlewając, ale wówczas metoda nie pasuje do materiału.

Wracając jednak do meritum- skręciłeś i rozgrzałeś aż się druty stopiły w jedno, czy pomogłeś sobie boraksem? Palnik propan-butan, C2H2O2 czy wodorowy?
Odpowiedz
#4
Drut musi być wytrawiony!!! Topnik fluor. Palnik propan-butan.
Najpierw stopiłem na długosci ok 3 cm. a potem skręciłem.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz
#5
Kurde, aż mi głupio pytać... Szukam po różnych stronach co, po co i na co, ale jedyne co mi wyskakuje w związku z miedzią to instalacje grzewcze...

Czyli rozumiem potrzebuje pastę trawiącą (jaką?) i topnik fluorowy?
Kiedy znajduję jakiekolwiek informacje to najczęściej są to fora i jest tak namieszane, że ni cholery nie wiem co z czym... Od kwasu azotowego po kwas acetylosalicylowy (aspiryna jest topnikiem?!) i jakieś inne dziwne substancje, który nazw nawet nie potrafię powtórzyć...
Wybacz, że tak Cię męczę, ale dla totalnego laika w dziedzinie lutowania to jak jakaś wiedza tajemna... W stali jest łatwiej -_-... Boraks, do pieca, na kowadło i heja...
Odpowiedz
#6
ponawiam maila bo oczywiscie mo skasowało postUśmiech

fajnie ze trafiłeś na forum, widze ze mój mail z podpowiedziami dotarł.

dobrze ze ruszyłeś książki

odnosnie technik pracy, oczekujesz szybkiej roboty -łatwej-Uśmiech a we wczesnym praca inaczej była wyceniana i czas inaczej ceniono. więćc i inne techniki. albo je zadoptujemy i spróbujemy przyśpieszyć prace, zachowując w miare stare techniki albo robimy ścieme czyli nowe techniki dają efekt pracy starymi technikami albo walimy wogóle fantasy silwer czyli plecionki odlewane,drukowane na woskarkach itp.

widziałem takie cuda , znajomi handlowali srebrem branym od jakiegoś szweda, jak sie temu towarowi przyjrzałem w dani to mi się śmiać chciało ,koniec końców wygrałem zakład: oni teirdzili z emają plecione pierscienie ja twierdizłem ze zaden nie jest pleciony tylko odlewany, wżery w drutach,kuleczki srebra od dolej strony drutów-fakt male, ledwo widoczne, ,zalane miejsca miedzy plecionkami,drutami itp. skończyło sie na zakłądzie roztrzygnietym kombinerkami ,rozciałem ich jeden pleciony pierscienUśmiech no i sie skończyło bo udowodiłem ze to odlew, zeby ich pocieszyć rozplotłem jeden z moich pierscieniUśmiech oj nie byli szcześliwi.

wracając do tematu:

co to znaczy-napisałeś w 3 poscie- ze czegos takiego z jedneko kawałka nie zrobiisz?

nie rozumiem. nie zrobisz plecionki i nie zrobisz przejścia w kute zakończenia?
a jaki problem ?

http://bizuteria-srebrna.com/oferta.php?...age=0&lang=
choćby to albo:

http://bizuteria-srebrna.com/oferta.php?...age=8&lang=

http://bizuteria-srebrna.com/oferta.php?...ge=16&lang=

http://bizuteria-srebrna.com/oferta.php?...ge=16&lang=

w przypadku tego pierciania co podałeś to nie metoda nie pasuje do materiału ale metoda do technik oryginalnych.

odnosnie palnika: ja robiłem takie zgrzewki na popan butan, zdarzało mi sie robiś w zwykłym malutkim palenisku kowalskim a szczytem było zgrzanie podobnego piersciania dmuchawką + węgielek rzewny + kaganek oliwnyUśmiech

nie wiem czy dobrze pamietamale coś sie świta ze ktoś pisał ze grzał miedć w osłonie......soli???????
Odpowiedz
#7
Wyglądają jak splatane z drutów... O.O Zatem jeszcze bardziej chylę czoła, wydawało mi się, że są plecione z kilku drucików i zgrzewane/lutowane.

Nie oczekuję łatwej pracy, bo potrafię się pobrudzić i poświęcić nieco więcej czasu na dany przedmiot, ale ten konkretny ze zdjęcia, do którego link wkleiłem robiony jest właśnie z drutów (znalezisko z XIw. bodajże), a przy drugim miałem na myśli, że odlewanie nie pasuje do materiału, z którego ja chcę robić (miedzi). Wg Zastawniaka odlewanie z miedzi mija się z celem, bo miedź chłonie powietrze, a stygnąc oddaje przez co robi się porowata (nigdy nie sprawdzałem, bo i jak, ale wierzę panu Zastawniakowi).

Jakbym chciał iść na łatwiznę to bym poszedł do znajomego z roku ze studiów, wydrukował woskowy model (albo formę) i odlewał od razu ze srebra Puść oczko Ale nie tędy droga bo raz- takie coś praktycznie nie wymaga ani wiedzy ani umiejętności, a dwa preferuję rękodzieło i przedmioty unikatowe, trzy- wolałbym tradycyjną techniką, czyli jeśli się da to nawet nie lutować, tylko zgrzewać.

Ze srebrem ogólnie chyba jest nieco łatwiej z uwagi na to, że tak się nie utlenia przy grzaniu, prawda? Chciałbym jednak wykonać takie repliki (albo precyzyjniej- przedmioty inspirowane) z miedzi, bo jest tania i po prostu mi się podoba. Inna sprawa, że epoka miedzi/brązu też mnie kręci. Puść oczko

Nie oczekuję typowego "how to" czyli weź to, przyłóż tu, uderz tam, ale mniej więcej co, z czym i do czego, aby jednocześnie zrozumieć cały proces.
Odpowiedz
#8
odnosnie łatwości pracy srebro kontra miedź, srebro -przynajmniej 999-jest miękkie, i nie ma tu nic do żeczy utlenianie sie, mi bardziej "przeszkadza" jego delikatnośc,miękkośc, stukniesz,pukniesz nie tak jak trzeba i koniec zabawy...przy twardszym metalu masz wiekszy margines błedu.

odlewanie miedzi ma sens i miało sens, zastawniak dobrze pisze ze łatwo sie gazuje- to ukłon w strone odlewających- mają wiekszą wiedze jak to z miedzią jest- ale wiem ze jest jakiś srodek chemczny-stosowany już od tysiecy latUśmiech blokujący albo raczej wiążący tlen wchodzący do stopu.
znając zycie bedzie to rak: tlen wchodzi do stopu więc trzeba płynny stop zabezpieczyć i związać tlen jaki wlazł w metal, ten srodek chemiczny pewnie bedzie tworzył tlenki czegośtam w postaci korzucha,szlaki na plynym metalu.

jesli chodzi o lutowanie miedzi ..to moze poszykaj lutów o odpowiednim kolorze? moze sam komponuj luty?
Odpowiedz
#9
Jedyny lut z miedzią, jaki udało mi się znaleźć to ten, który używam (są jeszcze o większej zawartości srebra i fosforu, ale wówczas są srebrne nie czerwone). Żeby komponować własny lut to jeszcze za cienki w uszach jestem.
Bardziej by mnie interesowało jak Cactoos zrobił to co przedstawił- czym trawił i jakiego dokładnie topnika użył, bo o ten efekt mi chodzi.
Jak pisałem w pierwszym poście- kombinowałem trochę, ale lut zalewa mi szczeliny pomiędzy drucikami i całość wygląda jak odlew.

A jeśli chodzi o wyczucie to nie martwię się, że źle stuknę- potrafię pracować z detalem Uśmiech Tak czy siak na srebro jeszcze zbyt zielony jestem, najpierw chcę opanować podstawy.


@EDIT:

Ach, jakże uwielbiam archeologię eksperymentalną...
Już mówię o co chodzi Uśmiech
Ponieważ należę do ludzi z natury ciekawskich to i lubię eksperymentować. Nie mogąc czekać aż dojedzie boraks (momentami jestem aż śmiesznie niecierpliwy), a ponieważ nie miałem żadnego topnika ani innego lutu niż LCuP7 postanowiłem pójść do warsztatu i porobić "coś"- czyli spędzić czas na dłubaniu czegoś bliżej nieokreślonego. Ale do rzeczy- kombinując przy palniku nagle mnie olśniło- przypomniałem sobie całą technologię dotyczącą wytopu wootz (czy też bułatu), czyli stali damasceńskiej krystalicznej. Magicznym i niewątpliwie nieodzownym składnikiem wytopu, bez którego nie było mowy o powodzeniu przedsięwzięcia (a i tak 50% to szczęście w przypadku wytopu damastu krystalicznego) to... szkło Uśmiech Zwykłe szkło.
Poszedłem pogrzebać tu i tam, znalazłem jakiś odłamek, więc skruszyłem go na nieco mniejsze, wrzuciłem do piecyka, podgrzałem uprzednio skecone druty miedziane (3szt, 2mm), "zamoczyłem" w roztopionym szkle, rozgrzałem na tyle ile się dało (szkło było ciemnożółte) po czym na kowadełko, stuk puk z czuciem i tak kilka razy.
Efekt? Nie spodziewałem się, że wyjdzie coś co mnie zadowoli a tu proszę... Wyszło. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Wikingowie czy Słowianie robili w podobny sposób- tym bardziej, że znali szkło a szklane paciorki były dość powszechne.

Zdjęcie poniżej Uśmiech
Chropowata powierzchnia, bo czyściłem na szybkiego stalowym druciakiem na kątówce.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#10
To wytrawienie o którym pisałem, polega na usunięciu warstwy tlenków z powierzchni drutów, poprzez wygotowanie w roztworze kwasu.
Tak wytrawione druty, należy zabezpieczyć przed ponownym utlenieniem podczas grzania, poprzez pokrycie dowolnym topnikiem (boraks,fluoren )
albo i warstwą stopionego szkła. Po prostu tlenki utrudniają połączenie się powierzchni drutów w jednolitą całość.
"Brak poczucia humoru, nie zawsze jest dowodem powagi"   - Antoni Słonimski
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości